Witam,
Z góry przepraszam jak to nie jest właściwe miejsce mojego posta
Pozdrawiam wszystkich, jestem nową użytkowniczką i postanowiłam zasięgnąć porady u was bo w sumie sama nie wiem co mam myśleć a nikt nie chce mi wierzyć, nawet lekarze (zwłaszcza tu - w UK).
W zeszłym tygodniu poroniłam. Pomału godzę się z tą stratą, widocznie tak miało być! Teraz szukam przyczyny, dlaczego tak się stało. Ale może zacznę od początku. Dwa lata temu postanowiłam, że w końcu trzeba zacząć starać się o dziecko więc za namową lekarza (tu w UK) zaczęłam brać kwas foliowy. Po pierwszym miesiącu zażywania zaczęłam się źle czuć a mianowicie bardzo bolały mnie piersi, właściwie przez cały czas miałam obolałe i nabrzmiałe. Tydzień po okresie zaczęłam plamić i trwało to dwa tygodnie a w trzecim wystąpił okres. Trwało to przez cztery miesiące. Zaniepokoiło mnie to i poszłam do lekarza. Spytałam się czy to możliwe, że mój organizm może nie tolerować kwasu foliowego bo źle się po nim czuję, odpowiedź jaką otrzymałam brzmiała, że nie powinnam się źle czuć po kwasie foliowym. Głupio mi się zrobiło ale postanowiłam jednak, że odstawię go. Dolegliwości z długim krwawieniem po niezażywaniu ustały ... nagle. Po jakimś czasie, przy wizycie u ginekologa znowu usłyszałam, że należy przyjmować kwas nawet jak się planuje ciążę więc znowu zaczęłam brać i znowu sytuacja się powtórzyła i znowu usłyszałam od lekarzy, że nie powinnam się źle czuć po kwasie! Pomyślałam zatem, że te plamienia są od mięśniaka ale i to lekarz też wykluczył bo mięśniak jest "przylegający do zewnętrznej ściany macicy". Na początku stycznia (w sumie to koniec grudnia) zaszłam w ciążę i około 5 tygodnia poroniłam. Czułam się dobrze do momentu jak nie zaczęłam brać kwasu za namową lekarza. Zaczęłam lekko krwawić a po trzech dniach nastąpił "krwotok(?)", miałam silne bóle dołu brzucha i ucisk, a potem... było już po wszystkim. W piątek badania wykazały, że dzidziusia nie będzie
Moje pytanie brzmi zatem: brać, czy nie brać?!! Nie wiem czy to była główna przyczyna poronienia ale to pytanie mnie bardzo nurtuje!
Wiem o mutacji genu mthfr i będę się pod tym kontem badać prywatnie ale jak źle się czuję po kwasie to co zatem brać?
Jakie wy macie doświadczenia z kwasem foliowym? W końcu jest dobry czy nie dobry?!
Za około 2 tygodnie, może trochę dłużej, przyjdą próbki do wykonania badania na mutację, nie wiem jak długo będę czekać na wyniki, do tego momentu proszę was o jakąkolwiek poradę lub po prostu dyskusję nad ewentualnymi "skutkami ubocznymi" zażywania kwasu foliowego.
Z góry dziękuje i pozdrawiam
Anna