Witam! Niepokoi mnie pewien problem. W nocy z czwartku na piątek obudził mnie straszny ból, coś jakby kłucie w klatce piersiowej, przez jakiś czas nie mogłem usnąć. Gdy obudziłem się rano ból nie ustawał, szczególnie gdy próbowałem wziąć głęboki oddech. Z godziny na godzinę na szczęście było coraz lepiej, aż w końcu zanikł. Problem wrócił podczas kolejnej nocy, tym razem do tego wszystkiego doszło jeszcze kłucie w okolicy serca. Za dnia, co jakiś czas odczuwałem dziwne mrowienia, trwające kilka sekund w róźnych częściach ciała(lewa i prawa ręka, lewe żebro). Wieczorem znów powrócił ból w płucach. Dzisiejszą noc udało mi się przespać w miarę spokojnie i jak narazie nic wielkiego się nie dzieje. Nie wiem, czy to może mieć jakiś związek z sercem, ale z tego co wyczytałem, jest to możliwe Dodam, że ból rozchodzi się na lewą stronę.