+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4

Temat: Niepełnosprawna mama, despotyczna rodzina a gdzie Ja?

  1. #1
    Kate1990 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Jun 2016
    Postów
    1

    Niepełnosprawna mama, despotyczna rodzina a gdzie Ja?

    Witam,
    szczerze mówiąc nawet nie wiem od czego zacząć, jestem dzisiaj całkowicie rozbita. Mam 25 lat i teoretycznie powinnam być szczęśliwą osobą: mam dach nad głową, nie muszę się przejmować sprawami materialnymi, mogę spokojnie robić sobie magisterkę. Z zewnatrz to wszystko wygląda idealnie, ale jakby się przyjrzeć jestem osobą całkowicie nieszczęśliwą.
    Moja mama jest osobą niepełnosprawną (porusza się na wózku) i od dziecka żyłam z jej ciągłymi operacjami i chorobami. W wieku 15 lat przejęłam nad nia całkowitą opiekę: wychodziłam na spacery, woziłam po lekarzach, czuwałam w szpitalu, robiłam zakupy, gotowałam itp itd. Nie ma sensu się rozdrabniać ponadto mieszkałam również z dziadkami więc im również na każdym kroku pomagałam. Mój brat szybko się wyprowadził bo tego wszystkiego nie wytrzymał. Z kolei mój ojciec był i zapewne jest alkoholikiem nie mam z nim żadnego kontaktu. Nie raz zdarzało się, że rezygnowałam ze szkoły czy z swoich planów żeby pomóc mamie czasami naprawde w bardzo błachych sprawach. Do pewnego momentu było to dla mnie coś normalnego, naturalnego jak oddychanie. Nie spotykałam się z chłopakami, nie chodziłam na imprezy bo nie wypadało zresztą nie miałam na to czasu. Potem trochę z winy mamy źle mi poszla matura i żeby nie przynieść wstydu wybrałam obojętnie jakie studia z których potem nie potrafiłam zrezygnować bo co rodzina powie. Straciłam 3 lata na robienie czegoś czego wręcz nienawidziłam. Wtedy coś we mnie pękło i z pomocą brata wyjechałam do zupełnie innego miasta żeby raz wyrwać się z domu a dwa studiować to co chciałam. Przez trzy lata żyłam z niewyobrażalnymi wyrzutami sumienia ale z drugiej strony byłam najszczęśliwsza pod słońcem. Między czasie zachorowała moja babcia, ktora również się opiekowałam bo tylko ja od tego jestem nikt inny, Za namową mamy po obronie licencjatu wróciłam do domu....i od roku tak tkwie. Niby studiuje magisterkę, niby teraz dostałam pracę i to ba w zawodzie. Ale nie skaczę z radości chce mi się płakać....dzisiaj miałam cięzką rozmowę z mama. Powiedziałam jej że ja już tak długo nie mogę, nie dam rady żyć w domu. Nie chce zyć tylko opieką nad nia, a ona wpadła w histerie i powiedziała że muszę jej zapewnić opiekę, że jak moge ją tak zostawiać i zrzucać opiekę nad nia komuś obcemu. Nastraszyła mnie rozmową z dziadkiem i moim wujkiem, którzy są guru tej rodziny....i pękłam, ustąpiłam. Ale pytam się ile jeszcze? Jak długo to jeszcze potrwa? Jestem już zmeczona byciem służącą i opiekunką tej rodziny. Mój brat całkowicie się wycofał, wspiera mnie ale nie chce z mama mieć nic wspólnego zwłaszcza gdy otwarcie powiedziała że ona pomocy od niego nie chce. Nie wiem jak długo to wytrzymam, jestem wyczerpana już tą sytuacja. Chodzę do psychologa, ale nie wiele mi to pomaga. Sa lepsze i gorsze chwile. Co ja mam dalej robić? Czy faktycznie mam obowiązek opieki nad mama aż do jej śmierci? Co mam zrobić z wyrzutami sumienia które mnie zaduszają? Miotam sie czy podjac ta prace i zostac w domu czy jednak postawić na swoim i wyjechać. Boję się jednak że nie poradzę sobie z wyrzutami sumienia i przeprawą z rodziną, bo w końcu mama jest chora a ja jako jej dziecko powinnam zapewnić jej opiekę. Nie stać mnie też na to żeby mamie wynajac osobę ktora bedzie spełniała jej zachcianki. A może jestem wyrodną córką, która zamiast opiekować się mama woli uciec. Nie wiem co o tym myśleć, dzisiejsze słowa mamy bardzo mnie dotknęły, stwierdziła że ma do mnie i do brata żal że tyle jej obiecywaliśmy i nie dotrzymaliśmy słowa. Nie wiem co o tym myśleć... Potrzebuje dobrego slowa, jakieś otuchy, światła czegokolwiek....
    Pozdrawiam

  2. #2
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    ode mnie otuchy, Pani, nie dostaniesz

    Dziwna sytuacja, żeby mieć mamę na wózku i być szczęśliwym ze studiowania: "najszczęśliwszą pod słońcem"...

    Ponieważ mam tu do napisania jeszcze w coś-dwóch tematach, to krótko:
    Niepełnosprawni nie powinni mieć dzieci. Bo to je obciąża psychicznie - rozstraja nerwowo (tak się chyba kiedyś mówiło - rozstrój). A więc - fałsz, nieczyste brzmienie. Tak są odbierane. Może to się wpisuje w to co Konrad Lorenz zawarł w książce "Tak zwane zło" (jedna z niewielu, które w życiu dotknąłem, nawet całej nie czytałem). Że inne 'osobniki' wyczuwają w takim 'dziecku', co może sprowadzić na nie.

    Mnie pani psycholog w Caritasie powiedziała, przy okazji szkolenia w kursie kwalifikacyjnym do biedronki, albo w takie miejsce...
    - "Czy chcę":
    Jak jej znajomy (zmyślony pewno) mieć siedmioro (?, chyba czworo... dawno to było...) dzieci i chodzić o kulach, a utrzymywać je za tysiąc złotych. A jak czuję, że pamięć nie ta, to żebym sobie zapisywał na karteczce... Zauważam, że pamięć krótkotrwała, chyba faktycznie tak jak w testach, ale najbardziej gdy mam stres - strach, że coś mi mogą zrobić,
    poniekąd za moje zachowanie, nad którym nie mam wiedzy jak zapanować, ani chęci - wolę, jak pisał Morris, chyba w książce "Ludzkie zoo" - mieć przywileje, które przysługują osobom chorym, kosztem innych, które otrzymują uczestniczący w rywalizacji. A o co ta rywalizacja - o seks, władzę, wygodne życie, niezależność.
    Zaraz pani z Krakowa powie, że mam neurotyzm.

  3. #3
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    Więc nie - "pewno zmyślony", tylko "może". To właśnie moja skłonność - tak postrzegam ludzi, taki jestem. Zły, po prostu - niegodziwiec.

  4. #4
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    Jeżeli natomiast to o "studiach" i później byciu "najszczęśliwszym pod słońcem", ma być sugestia - jak otrzymałem "stamtąd" - że "bawiłem się kosztem innych" - to odpowiadam: nie czułem się szczęśliwy. Miałem problemy ze zdrowiem. Budowałem modele z kartonu, za pieniądze... dostałem 100zł od kuzyna mamy, który przyjechał ją odwiedzić i dał mi gdy zobaczył co robię... Wcześniej - miałem trochę od rodziców... zbierane drobne, dostawałem przecież na leki - osteogenon. NLPZ-ów nie brałem, żyłem z bólem, bo nie miałem diagnozy, że to ZZSK.
    Do tego - pisałem tu przecież - (a może do "jaa" na priv? - już nie pamiętam), że poszedłem do psychiatry po sprawie z założeniem sobie gumki/uszczelki na członek... Miałem ogromy stres - próbowałem coś czytać, żeby zrozumieć co się ze mną dzieje.
    Internetu - nie było. Pierwszy mój kontakt z nim to rok 2004, najpierw widziałem tylko co to przeglądarka - u ciotki, w bloku - oczywiście to było kilka razy, coś musiałem wysłać do urzędu pracy, albo dla siostry znaleźć (jeszcze była w szkole)... Potem kurs z PUP - okazało się, że muszę wyjechać dość daleko, żeby go zrobić. I tam...
    Do tego - brak telefonu (komórkowego - inni już mieli)... Tak, tak jestem nieudacznikiem... Chodziłem po 2-2,5 godziny dziennie, bo zauważyłem, że to uspokaja i pomaga na kręgosłup - ćwiczeń nie znałem żadnych, choć jeszcze w czwartek LO, gdy bolało dostałem na kartce...
    No i co?
    W telewizji - dwa programy + polsat.... Radia nie doceniałem, podobały mi się filmy w polsacie; opóźniony po prostu.
    Tak, budowanie modeli sprawiało przyjemość - musiałem uważać na kręgosłup, bo rwa kulszowa pojawiała sie dopóki nie zesztywniał od ZZSK - chyba po tym przestał, choć nadal czuję nieraz. Teraz nie ćwiczę i jednak nie siedzę aż tyle...? Mam chyba inne nawyki - częściej wstaję.

    I to jest chyba to co piszą, że SM, albo ta cała 'depresja?' sprawia, że wybierałem takie, a nie inne zajęcia - brak sił do pracy, do życia, niechęć do ludzi, głupie wyobrażenia, marzenia, fantazje - obłęd? Niewiele zbudowałem tych modeli, anie nie przeczytałem zbyt wielu książek - nic w nich nie ma dla takich jak ja. To ci, którzy ustawiają takim jak ja życie są od tego, by czytać, myśleć. Tyle teraz...

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Pomocy rodzina mnie podtruwa!!!!!!!!!!!
    Przez roman1635 w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 11-04-2015, 14:16
  2. rodzina mnie podtrowa pomocy!!!!!!!!!!!
    Przez roman1635 w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-08-2015, 14:42
  3. Przekazywanie informacji pacjentowi - rodzina
    Przez S.W. w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 01-30-2015, 17:52
  4. opieka nad siostrą niepełnosprawną
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 10-03-2014, 15:43
  5. osoba niepełnosprawna a ból
    Przez ioni w dziale Forum urologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 08-29-2011, 20:11

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247