Witam!
Piszę tutaj, bo jestem bezradna. Od 4 lat choruję na niedoczynność tarczycy. Jej poziom był wtedy ok. 7 a teraz jest niewiele ponad 3 czyli generalnie stan się unormował. Endokrynolog ostatnio zmienił mi lek, żeby jeszcze zbić poziom z Eltroxin 50 na Euthyrox 75. Biorę go od 3tyg. jakoś. Do tego od roku czasu doszły mi kołatania serca, palpitacje, duszności, zatrzymanie oddechu jednak okresowo, nie ciągle. W tym celu poszłam do endokrynologa, który założył Holtera na cały dzień i wyszło jedynie tyle, że tętno jest zbyt szybkie i zalecił, by mierzyć je a jak będzie często ponad 80 to zgłosić się ponownie. Zalecił mi to wczoraj (18.03.2014). Dzisiaj zasłabłam będąc na praktykach. Ciało miałam jak z waty, nigdy wcześniej nie miałam takiego uczucia. Pielęgniarka zmierzyła ciśnienie 150/86 tętno 94. Byłam w szoku, bo nigdy wcześniej nie miałam takiego ciśnienia, wręcz przeciwnie zazwyczaj waha się od 100-110. Do tego doszły drgawki. Potem udałam się do rodzinnego lekarza i zalecił ponowne ekg i cukier. Przy ekg tętno znów szybkie a cukier w normie. Zleciła badania morfologii także jutro idę zrobić. Martwię się o to tym bardziej, że kardiolog mówił, że to od tarczycy, a endokrynolog zarzekał się, że te wszystkie objawy nie mają nic z tym wspólnego i kazał przyjść za 2 lata. Zastanawiam się czy to dawka leku może tak działać, czy co? Dodam, że pielęgniarka powiedziała, że objawy typowe dla nadczynności a nie niedoczynności.
Proszę o pomoc, bo wszyscy tylko odsyłają od jednego do drugiego specjalisty.