Witam serdecznie,

Obecnie jestem w 37.tygodniu ciąży.
w 31. tygodniu ciąży zrobiłam badanie na poziom TSH i wynik, jaki otrzymałam to 4,65 (przy normie do 4,2). Zanim poszłam do endokrynologa, na własną rękę zrobiłam poziom ft4 i ft3 oraz anty-TPO. Wyniki podaję poniżej:
ft4: 12,51 (przy normie 12 - 22) - czyli w dolnej granicy
ft3: 3,27 (1,71 - 3,71)
anty-TPO - poniżej 1

Przestraszył mnie wynik TSH i wróciłam do poprzednich badań:
2 miesiące przed ciążą - 1,43
15 tydzień ciąży - 2,38
Nie miałam natomiast nigdy robionych poziomów hormonów tarczycy (oprócz tego jednego razu w 31 tygodniu ciąży). Od endokrynologa dostałam zalecenie zażywania Euthyroxu 50. Nic by mnie martwiło, ponieważ na początku ciąży TSH było w normie, ale po dwóch tygodniach zażywania Euthyroxu przestały mi całkowicie wypadać włosy - problem, z których walczyłam od lat u dermatologa! Pozostałe objawy obserwowane jeszcze przed ciążą (ale bagatelizowane przez kardiologa, neurologa, dermatologa, internistę..): blada cera, sucha skóra, niskie ciśnienie, wolne tętno, no i oczywiście wypadające włosy.
Nigdy wcześniej nie trafiłam do endokrynologa i teraz się zastanawiam, czy jest szansa, że nie miałam niedoczynności na początku ciąży??
Już nie wiem, co ze sobą robić. Od miesiąca żyję w stresie, czy moje dziecko jest zdrowe a został jeszcze jeden miesiąc... Czy nie ma żadnych badań na sprawdzenie, czy wszystko jest w porządku? Czy moje dziecko będzie upośledzone?
Przecież te włosy tak same z siebie nie przestały wypadać pod sam koniec ciąży...

Dodam jeszcze tylko, że poziom ft3 i ft4 w 31.tygodniu ciąży robiony był miesiąc po tygodniowym pobycie nad morzem. Obawiam się, że uzupełniłam tam niedobory jodu, które były na początku ciąży i dlatego poziom hormonów wyszedł w normie, tylko TSH podwyższone. Ciągle myślę, co było na początku ciąży, gdy moje dziecko najbardziej ich potrzebowało.

Bardzo proszę o poradę, ponieważ każdy z lekarzy u którego się pojawię bagatelizuje ten problem twierdząc, że TSH na początku ciąży było w normie.