Witam
Piszę tu o moim problemie, ponieważ czasami nie mogę wytrzymać z bezsilności. Mam 18 lat, jestem chora na niedoczynność tarczycy od ponad 2 lat. Po rozpoznaniu choroby dostałam Euthyrox 25N, dawka wraz z kolejnymi wynikami wzrastała, aktualnie biorę codziennie Euthyrox 100N. Mam ogromne problemy z koncentracją, mogę godzinę czytać parę linijek tekstu i mało z tego pamiętam. Jestem zdruzgotana i zfrustrowana, ponieważ przed wykryciem choroby i przed przyjmowaniem leków zawsze byłam osobą inteligentną, bardzo dobrze wszystko zapamiętywałam, byłam bardzo oczytana, miałam siłę na wszystko. Od wykrycia choroby przytyłam ponad 15 kg i ciężko mi się ich pozbyć, mam nadwagę. Ale nie mam siły żeby wyjść z domu pobiegać, nie mam siły się uczyć, odczuwam ciągłe zmęczenie, apatię, bez względu na to, czy prześpię 12 godzin czy 6 godzin. To bardzo utrudnia mi życie, zwłaszcza, że za rok matura, a nie obrałam sobie łatwego celu (chciałabym studiować medycynę). Nie wiem co mam robić. Do 18. roku życia byłam pod opieką pani endokrynolog która nie powiedziała mi, jak mam zaradzić temu, że wypadają mi włosy, mam suchą skórę, zaparcia, waga rośnie, paznokcie się łamią. Mówiła tylko "to przez tarczycę" ale ja nie wierzę, że nie ma na to jakiegoś sposobu. Chciałabym znowu normalnie żyć. Po ukończeniu 18. roku życia moją chorobę prawdopodobnie będzie prowadziła moja pani doktor pierwszego kontaktu- nie stać mnie najzwyczajniej w świecie na prywatne wizyty u specjalisty. Próbowałam szukać pomocy na różnych forach poświęconych tematyce niedoczynności tarczycy, jednak można tam wyszukać wiele innych podejrzeń chorób i tak naprawdę do niczego nie dojść. Bardzo chciałabym normalnie funkcjonować. Bardzo proszę o pomoc. Dodam, że mój wynik TSH często się waha, nie miałam innych badań, tzn miałam badane T3 i T4 ale wyniki nie zostały mi pokazane - nie wiem dlaczego, prawdopodobnie są w karcie w szpitalu, dopiero będę pisała podanie o udostępnienie mi kserokopii historii choroby, niestety badania zostały wykonanie bardzo dawno. TSH zazwyczaj było w normie, ale bardzo blisko górnej granicy, najwyższy poziom TSH to było prawdopodobnie TSH=7,5. Dodam, że po zwiększeniu dawki wcale nie odczuwam poprawy samopoczucia, jak to dzieje się u niektórych chorych osób. Prosiłabym o radę co mogę zrobić w takiej sytuacji.