Witam.
Choruję na niedoczynność tarczycy. Moje TSH na początku kuracji wynosiło 6.086 (gdzie max wynośił 4,78).
Rozpoczęłam kuracje ok. 8msc. temu euthyroxem 25 i brałam go przez około pół roku.
Niedawno lekarz zmienił mi dawkę euthyroxu na 50, ponieważ TSH wg. niego spadało mi za wolno (po pół roku miałam ok.5.5)
Przy czym otrzegał mnie, że mogę mieć nagłe duszności, szybkie bicie serca itp. Jednak po 2 msc brania pięćdziesiątki nic takiego się nie dzieje.
Jednak zauważyłam u siebie ciągłą senność (potrafię spać w nocy 8h, wstać rano, pójść do szkoły a po powrocie spać nawet 3 h, a potem normalnie o 22 pójść spać)
Nic w moim życiu oprócz powiększenia dawki się nie zmieniło. Jem normlanie (jestem wegetarianką ale nie jem mięsa od ok.2 lat i nigdy nie spałam aż tyle).
Mam 20 lat. Lekarz tłumaczył mi, że z USG tarczycy wynikło, że nie mam typowej niedoczynności, tylko moja tarczyca sama w sobie jako organ wewnętrzny nie rozwinęła się dostatecznie, dlatego będę musiała brać leki do końca życia. Może dlatego, że moja niedoczynność jest nietypowa, to mam nietypowe obiawy po zwiększeniu dawki leku? Już nie wiem co się dzieje, moja mama się martwi a następną wizytę u endokrynologa mam dopiero za 8 msc. Oprócz tego mam cały czas suchą skórę i jest mi wiecznie zimno. Z tego co czytałam moje obiawy są obiawami sprzed rozpoczęcia kuracji. Ja ich nie miałam, po prostu poszłam do lekarza pierwszego kontaktu z migreną, trwającą ok 3 msc i zapisał mi zbadanie TSH, potem poszłam do endokrynologa, no i tak się zmagam z tą chorobą od roku.
Mam nadzieję, że ktoś mi coś doradzi. Z góry dziękuję.
Kamila.