W październiku stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy i lekką nadwagę 72 kg przy 167 cm wzrostu.
Objawy: bardzo szybki metabolizm (potrafiłam 2 lub 3 razy w ciągu dnia się wypróżnić), częste zapalenie pęcherza z często pojawiającą się krwią w moczu (lekarz rodzinny leczył mnie na zmiennie Urinal lub Furaginum), towarzyszyło mi uczucie zmęczenia, senność, zawroty głowy, uczucie ucisku na mięsień wzrokowy i ból oczu, swędząca skóra, torbiele na jajnikach (leczone tabletkami antykoncepcyjnymi).
Wyniki badań wyglądały następująco:
TSH = 5,850
USG tarczycy w normie, brak guzków, tarczyca niepowiększona itd.
Jedynie co zaniepokoiło endokrynologa to ciemne łokcie. Jakby "nieumyte". Przepisał mi tabletki, nie brałam bo: Pani Dietetyk wprowadziła mi dietę, bezglutenową i bez mleczną. Odstawiłam tabletki antykoncepcyjne. Efekt był mocno zauważalny na początku grudnia, schudłam 10 kg i TSH zmalało (!):

TSH =3,200
t3 i t4 w normie

Byłam pełna energii, nie cierpiałam już na powracające zapalenie pęcherza, metabolizm się "unormował".

Po małym odstępstwie od diety (wprowadziłam produkty mleczne, rośliny strączkowe tj. soja, soczewica, oraz kapusty tj. pekińska. Nie wprowadzałam glutenu!) powtórzyłam badania:

TSH = 4,244

Pojawiły się takie objawy jak: ogólne osłabienie, zaparcia, bóle głowy , bardzo bardzo bolesne miesiączki, bolesność piersi tydzień przed menstruacją, zapalenie pęcherza wystąpiło raz (mocz z krwią).

Pani Dietetyk doradziła mi zacząć brać tabletki. Czytałam różne artykuły o Hoshimoto, o Hiperprolaktynemii,o przeroście nadnerczy, o przysadce: gruczolaki, zepsół pustego siodła, i o chorobie Addisona? Trochę mi to namieszało w głowie.
Jakie badania powinna zrobić zanim znów się wybiorę do endokrynologa?