Witam

Dwa miesiące temu w wyniku wypadku złamałem kręgosłup, obojczyk, dziewięć żeber, uszkodziłem płuca, ząb obrotnika, zatoki, nadgarstek, itp. Lekarze z koncentrowali się na najważniejszych urazach, tj. na kręgosłupie i płucach, które były operowane. Obojczyk i reszta zostały pozostawione samym sobie. Wczoraj po dwóch miesiącach od wypadku byłem na kontroli płuc. Płuca są już w porządku, ale przy okazji prześwietlenia wyszło, że obojczyk jest wciąż złamany. Najlepsze jest, to że już od ponad dwóch tygodni ból był słabo wyczuwalny i zacząłem złamanej ręki normalnie używać, będąc przekonanym, że już z nią wszystko OK. Wcześniej nie była ona usztywniona, ale starałem się jej nie obciążać.

Czy ktoś miał podobny przypadek? Czy zdarza się, że substancja potrzebna do zrostu kości tak długo się wytwarza? Czy jest może jakiś środek przyspieszający jej wytwarzanie? Czy może to być spowodowane tym, że ręka przez cały czas była ruchoma? Czy usztywnienie, które od dziś dopiero noszę jeszcze w czymś pomoże? Ktoś ma jakieś porady, dzięki którym szybciej można wrócić w takiej sytuacji do sprawności?

Po skierowanie do ortopedy wybieram się jutro, więc na wizytę u niego pewnie trochę jeszcze będę musiał poczekać.

Poniżej wczorajsze zdjęcie RTG.