Dzień dobry,

Od 2 miesięcy cierpię na wyjątkowo silne bóle podbrzusza, szczególnie dokuczliwe z lewej strony.
Do tej pory zrobiłam szereg szczegółowych badań w tym: badania krwi, moczu, kału, gastroskopię, kolonoskopię, usg jamy brzusznej, badanie ginekologiczne, cytologię, USG dopochwowe, test na helicobacter pylori (wyszedł negatywny), konsultacja psychologiczna.
Wszystkie badania były w normie, z wyjątkiem podwyższonego CRP we krwi. Żołądek, trzustka, jelita, nerki, wątroba nie wykazują żadnych patologii. Nie jestem w ciąży, a badania u ginekologa nie wykazały żadnych nieprawidłowości, podobnie jak USG. W badaniu kału nie znaleziono śladu pasożytów. Kolonoskopia jak i gastroskopia również nie wykazały nic niepokojącego. Badanie u psychologa wykazało, iż bóle nie występują na tle nerwowym lub poprzez silny stres. Lekarze wykluczają również alergie pokarmowe, jak i zespół jelita drażliwego. Nikt nie potrafi postawić prawidłowej diagnozy. Jestem na skraju załamania. Po każdym posiłku, nawet najbardziej lekkostrawnym ból brzucha jest nie do zniesienia. Słychać w nim przelewanie się i bulgotanie. Z tego powodu przez ostatnie tygodnie jem coraz mniej i schudłam 10kg. Dodatkowo często mam nudności i od czasu do czasu wymiotuję. Leki rozkurczowe (typu nospa) i przeciwbólowe (ketonal forte itp) w ogóle nie działają. Na koniec dodam, że odżywiałam się bardzo zdrowo i ćwiczyłam na siłowni. Nigdy na nic nie chorowałam. W rodzinie również nie ma tego typu chorób. Być może warto również wspomnieć, że w październiku 2017 przebywałam 2tyg na teneryfie.
Z każdym dniem jest coraz gorzej. Lekarze rozkładają ręce. Nie wiem już co robić.
Bardzo proszę o pomoc i jakąkolwiek wskazówkę w mojej sprawie. Jestem bezsilna, cierpię coraz bardziej