Ok, zaczynam pisać to drugi raz bo przedtem wszystko mi się skasowało...
Niebawem skończę 18 lat, chodzę do dobrego liceum, mam niezłe wyniki w nauce, mnóstwo przyjaciół, znajomych, dwójkę starszego rodzeństwa( siostra starsza o 12 lat, brat starszy o 9), kochających rodziców, dziadków. Prowadzę życie jak przeciętna nastolatka w moim wieku, dużo spotkań ze znajomymi, dużo imprez(zwykle zakrapianych alkoholem). Mimo tego sielankowego na pozór życia, coś jest nie tak. Bardzo chciałabym od Was uzyskać pomoc, nie wiem jakie informacje o moim życiu mogą Wam być do tego przydatne dlatego postaram się napisać jak najwięcej o moich problemach.
Po pierwsze i najważniejsze mam strasznie dużo kompleksów, a dominującym jest kompleks najgorszego dziecka. O moim rodzeństwie śmiało mogę powiedzieć, że są ludźmi jakiegoś małego sukcesu. Oboje mają świetne wykształcenie, wspaniałe rodziny, kochających współmałżonków, dobrą prace, są lubiani przez innych ludzi, świetnie dogadują się ze wszystkimi, są ludźmi powszechnie uważanymi za "przyjemnych dla oka". JA jestem, lub tylko czuję się, o 360 stopni inna. Obawiam się czy zdam maturę, nie mówiąc o dostaniu się na studia, mimo że mam 18 lat nigdy w życiu nie miałam chłopaka a co gorsza chyba nigdy żaden nie był mną zainteresowany, mam problemy komunikacyjne, zwłaszcza nie potrafię dogadać się moimi rodzicami. Oni każde moje słowo odbierają jako atak na ich suwerenność. Ja faktycznie nie mam łatwego charakteru, jestem uparta, bezczelna, chamska... ale pod tą szorstka powłoką kryje się bardzo wrażliwy, delikatny i kochający człowiek. Boje się swojej wrażliwości, swoich uczuć, boje się o nich mówić. Mam wrażenie że jeśli tylko przed kimś się otworze on to wykorzysta przeciwko mnie. To może mieć związek z pewnym incydentem jaki miał miejsce w szkole podstawowej. Pewnego razu klasa zmówiła się przeciwko mnie, wszyscy przestali ze mną rozmawiać, zaczeli mnie traktować jak śmiecia. Przez kilka tygodni przez to nie chodziłam do szkoły a kiedy już zaczęłam chodzić spędzałam w niej czas tylko na płakaniu, nauczyciele albo tego nie widizeli albo nie chcieli widzieć, niestety "koledzy" z klasy widzieli i wykorzystywali to, z dnia na dzień było coraz gorzej, nikt mi wtedy nie pomógł, musiałam w wielu 10 lat sama poradzić sobie z czymś tak strasznym. Od tego czasu wiele się we mnie zmieniło, we wszystkim doszukuje się drugiego dna, spisku, czegoś wymierzonego przeciwko mnie. Bardzo potrzebuję bliskości z drugim człowiekiem, szczerych rozmów... to jest to o czym marze ale nie potrafie tego robić bo się boje. Przez to, że zależy mi na byciu wśród ludzi czasem zaczyna tracić siebie. Przez strach że znów zostanę sama na wszelkie sposoby staram się zdobywać jak najwięcej przyjaciół, ale trzymam ich na dystans bo boje się jakiegokolwiek zbliżenia. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że najlepszą formą obrony jest atak. Często stosuje to w życiu, potem czuję się z tym źle. Mam tez problem związany z moim wyglądem. Mam na tym punkcie straszny kompleks. Nie jestem typową 18-latką, nie lubie sukienek spódniczek, na swoich nogach miała raz w życiu obcasy, nie maluje się, nie znoszę chodzić w rozpuszczonych włosach, mam problemy z trądzikiem na całym ciele, małą nadwagę. Wstydzę się tego że taka jestem. Widzę dziewczyny pięknie ubrane, uczesane pomalowane i bardzo je podziwiam po czym zaczynam sobie wmawiać że ja taka nie jestem bo mi nie zależy. Ale to nieprawda, nie jestem taka bo się boje... kupuje piękne kobiece ciuchy a potem trzymam je w szafce bo zaraz po ich zakupie przychodzi mi do głowy myśl: jak pójdę w tym do szkoły, wszyscy mi będą mówić jak pięknie wyglądam, ale przecież to jest niemożliwe żebym pięknie wyglądała, oni na pewno kłamią robią to celowo a potem będą się naśmiewać". To jest okropne, dlatego chyba zaczęłam słuchać rocka i metalu bo kiedy jade na woodstock nie muszę się przejmować w co będę ubrana, stąd też wynika moja nie chęć do chodzenia po klubach, chociaż nieraz miałam wielką ochotę wyjść do takiego miejsca. Zastanawiam się też czasem nad moim zdrowiem psychicznym... czy ja nie jestem trochę wariatką bo często popadam w dziwne fascynacje drugim człowiekiem, zwykle są to kobiety, które znam tylko z telewizji lub z widzenia, niektóre nauczycielki. To jest chore bo wtedy nie myślę o niczym innym tylko o nich, nieraz już myślałam że może jestem lesbijką ale te kobiety nie pociągają mnie fizycznie, nie myślę o uprawianiu seksu z nimi ale myślę o tym jak fajnie byłoby jest poznać, porozmawiać z nimi na takie prywatnej płaszczyźnie. Zauważyłam pewien schemat według którego wybieram swoje obiekty tej fascynacji. Zawsze są to kobiety zadbane, o bardzo silnym charakterze, inteligentne, charyzmatyczne, które czymś mi imponują, osiągnięciami sportowymi, zawodowymi,stylem, ciętą ripostą... czymkolwiek. Nie wiem może ja w nich próbuje jakiś ideał, może one są takie jakie ja chiałabym zebym była. Często płacze, bez powodu, np kiedy ktoś składa mi życzenia urodzinowe zawsze płacze, bo nie wierze że ktoś szczerze może życzyć mi czegoś tak dobrego. Nie potrafię też podejmować decyzji, o wszystko pytam mamy lub brata. Nie umiem stwierdzić czy coś/ktoś mi się podoba, zwykle dopiero ktoś powie ze coś mu się podoba ja dopiero mam odwagę przyznać że mi też, czuję że nie mam gustu do niczego. Boli mnie, chłopcy zawsze traktują mnie jak kumpla, nigdy jak dziewczynę, kobietę, obiekt pożądania. Nie umiem też się skupić, czuje że w niczym nie jestem dobra. Mój brat z wielkim talentem mówienia o sobie w samych superlatywach dobija mnie za każdym razem kiedy znów zaczyna sam siebie zachwalać, ja wtedy się czuje jeszcze grosza i i jeszcze bardziej w różne dziwne sposoby staram się mu dorównać.
Wiem, że się strasznie rozpisałam a co gorsza ta wypowiedź jest troche chaotyczna i nielogiczna. Mam nadzieje że ktoś jednak dotarł do tego momentu i co więcej napisze mi co mam robić ze swoim życiem bo biją się w mojej głowie skrajnie różna myśli, których powoli już nie mogę znieść. Popadam w skranie różne stany emocjonalne co zaczyna być męczące. Naprawdę proszę o jakąkolwiek pomoc, jakieś słowo otuchy. Pozdrawiam i dziękuje każdemu kto to przeczytał, to dla mnie naprawdę ważne! ;*