+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 4 z 4

Temat: NIe moge już tak dalej życ co mi dolega?

  1. #1
    Załamany232 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Aug 2013
    Postów
    2

    NIe moge już tak dalej życ co mi dolega?

    Mój problem polega na tym że nie potrafię normalnie funkcjonować w otoczeniu innych ludzi .jestem pewien że to przez narkotyki. kiedy miałem 15 lat pierwszy raz zapaliłem marihuane później paliłem ją okazjonalnie przez pare miesięcy. okazjonalnie tzn co tydzień lub mniej. wtedy nie widziałem u siebie żadnych objaw jej działania negatywnych. było fajnie wesoło i czułem że mógłbym to robić non stop. po roku czasu gdy miałem lat 16 doszła amfetamina w śladowych ilościach. wciągałem ją zawsze na imprezie od niej się w sumie wszystko zaczeło . na początku było ok lecz zdarzało się ze miałem po niej jakieś schizy. irracjonalny strach we mnie wstępował. miałem np wrażenie ze chcą mnie pobić popadałem w totalna paranoje. czasami byłem pewien że ktoś się na mnie patrzy i pokazuje palcem że to mnie obgaduje i że chodzi o to żeby mnie pobić. a nigdy nic się nie działo .ten strach był moim wymysłem zdarzyło sie tak kilka razy że miałem po niej różnego rodzaje paranoje i natrętne myśli i nawet depresje. dlatego przestałem ja brać ze względu na to że sie po prostu bałem tych przeżyć. skończyłem ją wciągać zupełnie w wieku 18 lat wcześniej może ja wciągnąłem z 20 razy. lecz dalej paliłem marihuane i nie widziałem w tym nic złego. lecz tak naprawdę opuściłem sie w nauce nie wiedziałem co chce robić w życiu liczyła sie tylko zabawa i i czas spędzony ze znajomymi i maryha . nie miałem jednak po niej żadnych strasznych paranoi i urojeń. jednak później poznałem dziewczynę i po prostu przestałem palić marihuane .liczyła sie tylko ona i zrobiłem to dla niej nie paliłem przez pól roku i w tym czasie czułem sie świetnie juz nie byłem taki zmęczony i jakiś zamulony tym paleniem .jednak wywarły na mnie narkotyki swoje piętno albowiem miałem czasem urojenia ze gdy wracałem od dziewczyny wieczorem to balem sie każdej postaci napotkanej praktycznie balem się, że może mnie pobić taki irracjonalny strach. byłem nerwowy nie potrafiłem do wszystkiego podchodzić na luzie. ciężko mi powiedzieć kiedy ale znów zacząłem palić, bo ogólnie paliłem długo i na ten dzień marihuana strasznie mi zniszczyła pamięć. ale w wieku 20 lat mniej więcej paliłem znów non stop. na początku było fajnie żadnych przykrych sytuacji. jednak po pewnym czasie znów miałem dziwne paranoje nie potrafiłem sobie radzić ze stresem byłem zamknięty dla innych ludzi zgubiłem pasje nic mnie nie cieszyło nie potrafię tego określić po prostu żyłem funkcjonowałem ale tak naprawdę w środku cierpiałem i zastanawiałem sie jak mam sie z tego wyleczyć. narkotyki zaburzyły moją osobowość. na dzień dzisiejszy robie sobie przerwy od palenia jednak nie trwają one dlużej niż 2 tyg. i rzeczy sie dzieją po niej straszne choć nie zawsze. jednak po marihuanie boję sie wyjść na miasto bo nie potrafię z nikim normalnie porozmawiać .Często jak jestem w pewnych miejsach nachodzą mnie myśli żeby nie spotkać pewnych osób i zaczyna się myślenie co by było gdyby ta osoba tędy przeszła, zaczepiła mnie itd. czuje wtedy narastający stres ze nie wiem co powiedzieć po prostu ktoś cos do mnie powie a ja będę stal i sie patrzył jak kretyn nie wiedząc co powiedzieć. przez takie myślenie na trzeźwo gdy nie jestem spalony jestem totalnym odlutkiem . nie potrafię nawiązywać z nikim więzi emocjonalnych, zmuszam sie do rozmów z kimś i zawsze wydaja mi sie one jałowe. prawie zawsze mam tak ze tych rozmów sie boje. przed każda , myślę co mam powiedzieć. stałem sie chłodny boli mnie to ze nie potrafię wyluzować tylko ciągle chodzę spięty i stresuje sie każda rozmowa nawet z przyjaciółmi których znam od lat. po prostu wkręcam sobie ze nie wiem o czym mam z nimi mówić albo myślę sobie ze gdy sie przywitam i zagaje nastanie niezręczna cisza. takie zachowanie sie we mnie utrwaliło i staram sie z nim walczyć tzn staram sie nawiązywać kontakty żeby siebie sprawdzić .ale czuje ze jestem totalnie inna osoba bardzo dużo myślę i mam problem z koncentracja. kto cos może do mnie mówić a ja nie wiem jak ubrać moje myśli w słowa .boje sie tez bardzo tego ze powiem cos bez sensu wtedy kiedy akurat ktoś mnie słucha. i przez ten strach tak sie dzieje. mowie cos opowiadam i nagle dopada mnie myśl "i co mam teraz powiedzieć" i mowie bzdury. wtedy sie bardzo wstydzę bo czuje ze nie mam nad sobą kontroli ze wychodzę na dziwnego w oczach innych. ogólnie czytałem dużo artykułów o chorobach psychicznych i szczerze powiedziawszy to sprawiło ze sam nie wiem co mi dolega. bałem sie schizofrenii przez pewien czas sobie ja wmawiałem. po prostu mam natrętne myśli nie potrafie się ich pozbyć bo im bardziej chcę przestać o tym myśleć tym silniej te myśli przychodzą. gdy moja babcia umarła i gdy patrzyłem na jej ciało w trumnie .teraz np wiem ze to chore i strasznie mnie to boli nie mam pojęcia czemu sie tak dzieje ale gdy myślę tak o różnych rzeczach w pracy oczywiście odklejony od rzeczywistości np o tym co musze zrobić jak wrócę do domu to nagle wbija mi sie myśl ze moja babcia leży w trumnie i mam ten obraz przed oczami i to jest totalnie chore, wtedy wycofuje ta myśl ale ona jakby powraca wbija mi sie w mozg to walka z samym sobą nie wiem jak z tym walczyć. to tylko przykład bo tego typu natrętnych myśli jest dużo. mam czasem myśli samobójcze ale tez taka ze chce sie wyleczyć nie chce mieć urojeń myśli natrętnych i nie chce palić marihuany bo wiem ze ona nie pomaga. ale mam praktycznie samych takich znajomych co pala przez co czasem sie skusze. i czasem jest ok a czasem mam dziwne psychozy zaburzenia i natręctwa myśli . zawsze później mam mega doła na drugi dzień i czuję sie nikim. gdy nie pale czuje sie totalnie odizolowany od innych wiem ze żyje z problemem ale staram sie funkcjonować normalnie. jednak świadomość ze coś jest ze mną nie tak totalnie odbiera mi radość z życia. w sumie to nie jestem szczęsliwy i nawet nie potrafię być. być możę mam również depresję. jestem podatny na czyjąś krytykę łatwo sie gniewam a później chowam urazę bardzo długo wręcz ja wypominam. i nie potrafię z nikim normalnie rozmawiać staram sie jak mogę ale zawsze po pewnym momencie rozmowy przychodzi myśl "cos jest ze mną nie tak" i przypominam sobie te wszystkie dziwne sytuację .i bardzo chce normalnie funkcjonować bo nie chce zawieść mamy jestem jej jedyna osoba która o nią dba. nadmienie ze mój ojciec cierpi na nerwice i depresje aktualnie jest w tragicznym stanie . nie chce być taki jak on nigdy. chce wrócić do tego momentu gdzie nie myślałem tyle o wszystkim. jeszcze dodam ze są momenty kiedy jest w miarę normalnie i nawet jak jakaś myśl wbija mi sie w głowę tzn ta świadomość że jestem dziwny to potrafię wycofać i w miarę noramalnie funkcjonować. jednak to juz nie to samo .bywa tak ze gdy z kimś rozmawiam a później po rozmowie analizuje ja i przemyślam ze mogłem ja potoczyć inaczej mogłem być błyskotliwszy i zabawniejszy bądź mogłem odpowiedzieć cięta riposta gdy sie z kimś kłóciłem. po prostu wolno myślę. zastanawiam sie czy dojdę do tego stanu co kiedyś tzn będę mógł rozmawiać z kimś bez przeszkód i będąc sam na sam ze swoimi myślami nie będę wkręcał sobie totalnych głupot i psychoz tylko zacznę sie koncentrować na tym co sie dzieje wokół mnie .na sam koniec powiem ze czasem po prostu z kimś rozmawiam żeby udowodnić sobie ze wszystko jest ze mną ok i po tej rozmowie dodaje sobie otuchy. ze jeszcze nie jest ze mną tak źle. ale wiem że jest bo rozmowa ta nie jest na luzie i w żadnym stopniu mie nie cieszy. dodam że jestem do takiego stopnia czasem rozbity że po prostu w pracy np wycofuje sie z wszelkich kontaktów z inymi żeby zanurzyć sie w własym świecie i rozmyślam o najróżniejszych rzeczach .przez co w pracy wychodzę na totalnego odludka bo zwyczajnie nie wiem o czym mam rozmawiać. dodam że przez te lęki pocą mi sie ręce bywa ze cały drze albo serce mi bardzo mocno bije jakby miało wyskoczyć z klatki piersiowej. wtedy mam wrażenie ze zaraz zemdleje. takie ataki paniki przytrafiają mi sie rzadko ale jednak kiedyś nigdy ich nie miałem.

  2. #2
    Załamany232 jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Aug 2013
    Postów
    2

    Dodam to tego że czuję nienawiśc do samego siebie przez marihuane nie pożegnałem się z moją babcia umierajaca bo bylem zbyt zjarany zeby isc do szpitala. na drugi dzien gdy chcialem isc to bylo juz za pozno ona umarla. przysiegalem jej na pogrzebie ze juz nigdy nie zaale. ale i tak to robie. czasem juz mam schizy jakies ze ona jest w moim pokoju bo ciagle cos mi stuka i puka po meblach. mam tez leki ze moge ja zobaczyc ja juz tak dluzej nie moge....

  3. #3
    bozenaviki jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Aug 2013
    Postów
    10

    Na co czekarz podejmij szybko leczenie

  4. #4
    PsychologBMW jest nieaktywny
    Specjalista Avatar PsychologBMW
    Zarejestrowany
    May 2013
    Skad
    Kraków
    Postów
    274

    Witam Pana,

    Nie ulega wątpliwości, że powinien Pan jak najszybciej skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Stosowanie narkotyków wpływa na zmiany osobowości, procesy poznawcze, emocje. Myślę, że lekarz pokieruje Pana do dalszego leczenia, najlepiej do terapeuty, który specjalizuje się w uzależnieniach od narkotyków.

    Pozdrawiam,
    Barbara Michno-Wiecheć
    psycholog psychoterapeuta
    Gabinet Psychologiczny Drugi Brzeg Barbara Michno-Wiecheć
    https://psychologiczny.com.pl

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Bardzo dziwne zaburzenia przez które nie mogę dalej normalnie żyć!!!
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 03-07-2013, 00:02
  2. Nie potrafię tak dalej żyć !
    Przez Zbyszek62 w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 11-19-2012, 21:06
  3. nie chcę już żyć..
    Przez xxxx w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 11-19-2012, 20:50
  4. Czy zemna jest cos nie tak . Sama juz nie wiem ...
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 11-19-2012, 14:30
  5. Dlaczego nie mogę żyć bez związków?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 08-29-2011, 15:12

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246