Odpowiedz na ten temat

Post a reply to the thread: Depresja czy wczesna schizofrenia?

Twoja wiadomosc

Kliknij tutaj, aby sie zalogowac

Wpisz wynik sumy liczb 10 i 12

 

Send Trackbacks to (Separate multiple URLs with spaces)

Mozesz dodac ikonke do wiadomosci z ponizszej listy

Dodatkowe opcje

  • Will turn www.example.com into [URL]http://www.example.com[/URL].

Mapa tematow (Nowe na poczatku)

  • 07-15-2012, 13:32
    OsiolZeSzreka

    Depresja czy wczesna schizofrenia?

    Witam. Mam na imię Marlena, mam 22 lata. Pisze tu, bo dopiero dziś uzmyslowilam sobie, ze potrzebuje pomocy. Otóż moje życie codzienne jest bardzo monotonne, mieszkam poza granicami Polski, razem z chłopakiem przyjechaliśmy do Anglii w lipcu ubiegłego roku. W Polsce nie układało nam sie dobrze, zaczęllo sie od głupich odzywek, żartów . Pózniej to słownictwo było juz codziennością. Brak szacunku przede wszystkim. Zanim poznaliśmy sie, byłam spokojna dziewczyna, uczyłam sie w szkole średniej. Pózniej szkoła poszła w odstawke, liczył sie on, i to by być ciagle razem. Rzucilam szkole, znalazłam prace w barze. Masakra przez prawie 2 lata. Imprezy, zazdrosc, trawa i pierwsze psychiczne problemy. Zaczęłam sie ciąć po każdej ostrej kłótni, dawało mi to ukojenie. To ja zawsze próbowałam rozmawiać, coś wyjaśniać, ale z nim sie nie da. Nie ma dla mnie szacunku. Wyzywa mnie. Tak w amoku podarowalam sobie na pamiątkę 6 blizn na zewnętrznej stronie ręki (od nadgarstka w górę). Teraz mając 22 lata muszę to ukrywać. Na wewnętrznej stronie, gdzie są żyły mam rownież mnóstwo bladych malowidocznych blizn. I tak to było, żadnej pomocy psychologa ni nikogo, zostałam z tym sama, nawet nie myślałam ze to chore. Następnie propozycja wyjazdu do Anglii, w miedzy czasie mnóstwo kłótni i tak zwanych gróźb ze to juz koniec. Myślałam, ten wyjazd dobrze nam zrobi. Nowy kraj, nowi ludzie. Raz było dobrze, raz zle. Tesknilam za rodzina, najbardziej za mama. W chwili smutku nie miałam z kim porozmawiać, brak znajomych. Zamykalam sie po cichu w sobie. Wtedy wszystko zaczęło narastać we mnie, przy kłótniach nie padały juz tylko złe słowa, to była okropna nienawiść. zastanawiałem sie jak dwoje ludzi, którzy razem żyją mogą sie tak zachowywać. Gdzie szacunek? Blagalam, zmien choćby swoje odzywki, wtedy ja sie zmienię. W amoku rzucalam rzeczami, dziwne rzeczy sie ze mną działy których pózniej nie pamietalam. Bilam, szarpalam sie, chwytalam za szyje. A on jesc ze dopowiadal swoje, co mnie bardziej rozgoryczalo, wybuchalam. Wtedy musiałam coś sobie zrobić, uważałam ze wszystko jest moja wina. Znów zamykalam sie w sobie. W głowie miałam natłok okropnych myśli. Zaczęło sie przeliczanie w mojej głowie, literowanie, liczenie liter w danym słowie, powtarzanie alfabetu itp. W każdym lustrze wyglądałam trochę inaczej. Pogorszył mi sie wzrok, wszystko na co patrze traci za jakiś czas ostrość. Wymyślam długie historie z moim udziałem i zupełnie odkrywam sie wtedy od rzeczywistości. Budze sie i od razu zaczynam płakać, i taki humor mam przez cały dzień, nie wiem czemu. Nie mam pomocy z niczyjej strony. On niby chce pomoc ale gdy ja np. Ciagle płacze on zaczyna trzaskac szafkami, rzucać sie, jest bardzo nerwowy. Dlatego wole z tym być sam na sam. Ale nie daje juz z tym rady. Z każdym dniem czuje ze jest ze mną gorzej. Czasem nawet porozmawiać jest dobrze. Mamy nie chce martwić i tak ma wiele kłopotów. Czy ktoś mi podpowie co ze mną sie dzieje???

Uprawnienia

  • Mozesz zakladac nowe tematy
  • Mozesz pisac wiadomosci
  • Nie mozesz dodawac zalacznikow
  • Nie mozesz edytowac swoich postow
  •  

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248