Odpowiedz na ten temat

Post a reply to the thread: Nie umiem sobie poradzić w mojej sytuacji życiowej

Twoja wiadomosc

Kliknij tutaj, aby sie zalogowac

Wpisz wynik sumy liczb 10 i 12

 

Send Trackbacks to (Separate multiple URLs with spaces)

Mozesz dodac ikonke do wiadomosci z ponizszej listy

Dodatkowe opcje

  • Will turn www.example.com into [URL]http://www.example.com[/URL].

Mapa tematow (Nowe na poczatku)

  • 07-24-2015, 20:54
    Nie zarejestrowany

    Nie umiem sobie poradzić w mojej sytuacji życiowej

    Mam 20 lat. Skończyłem technikum informatyczne. Maturę zdałem w miarę dobrze oprócz polskiego. Dlaczego to powiem później. Mieszkam z matką i bratem, który jest ode mnie starszy o 2 lata. Pracuje studiuje i truje mi każdy możliwy moment w moim życiu. Matka pracuje, ma swojego partnera i innych kolegów/koleżanek. Więc można wywnioskować, że nie ma jej dość dużo czasu w domu. Rodzice są po rozwodzie. Ojciec mieszka osobno ze swoją partnerką. Model mojej rodziny to tyran, niewolnica i buntownik. Ja jestem introwertykiem i perfekcjonistą a mój brat odwrotnie. Jego obecność w domu to chaos. Robi za sobą syf na każdym kroku, zachowuje się głośno o każdej porze dnia, zaczepia mnie, przezywa i ma pretensje do mnie o byle drobnostkę, kiedy on robi 100 razy gorsze rzeczy. Straszy i nęka koty i za nimi również nie posprząta bo to przecież nie jego koty. Pracuje na kopalni więc ma różne zmiany i kiedy on chce spać to ma być cisza bo rozpęta się piekło. Ja mam trochę szacunku do ludzi i szanuje że ktoś śpi itp. Nie umiem chamsko komuś zrobić na złość a on to robi bez zastanowienia i w większości przypadków bez świadomości że to robi, bo przecież kto mu zabroni. Z nim też nie da się mówić, bo jak uwzględniłem wyżej to zło wcielone. Jest milusi tylko gdy coś chce. Nie mogę się czuć bezpiecznie w swoim pokoju. Żyję w ciągłym strachu i nerwach, które mi szkodzą, ponieważ za każdym razem, kiedy się denerwuję, stresuję itp. mam potem problemy z trawieniem i częste wizyty w toalecie. Nie wiem co mam zrobić, żeby to się zmieniło.

    Próbowałem już wszystkiego, między innymi:
    - Sprzątanie za sobą i wymaganie tego samego (za niego sprząta matka i prosi mnie o pomoc, ja za nim sprzątać nie będę nie jestem niewolnikiem i dupy podcierać temu nierobowi nie będę, więc wina leci na mnie). Jak matka wyjeżdża na długo to robi syf totalny imprezy i co mu się nie zechce, a chwile przed przyjazdem matki sprząta w miarę i wychodzi na bohatera,
    - Złość, płacz, proszenie, błaganie matki, żeby cokolwiek zrobiła z tym kończy się tym że mówi, że pracuje studiuje więc jest 3 kilometry wyżej w hierarchii. On pracuje na mnie czy na siebie? z alimentów co miesiąc idzie ode mnie 800 zł a od niego tylko nędzne bony żywieniowe za max 400 zł)., mówi że z nim pogada, daj mi spokój, sam to z nim uzgodnij,wyżywa się na mnie, mówi że to moja wina. Wyzyskuje mnie i mamę totalnie. Co chwile bierze od matki pieniądze bo coś potrzebuje a ja nie mam serca takich rzeczy robić bo jestem świadomy długów matki.
    - Nie sprzątanie nie wchodzi w grę, ponieważ jestem perfekcjonistą i źle się z tym czuje, poza tym mam swoje zasady. nie reagowanie na wyzwiska, bo wiem że tak będzie cały czas a ja jestem bezsilny. Nie reagowanie nękanie kotów, bo przecież serce boli jak ktoś się wyżywa na innych. Wychodzenie na zewnątrz, ponieważ mam świadomość, że uciekam z domu, i że tak będzie przez cały czas,
    - Nie mogę się mu przeciwstawić bo potem jest tylko gorzej. Robienie na złość, puszczanie muzyki na cały głos, agresja, bicie itp.
    - Byłem i byliśmy już tysiąc razy u psychologów, pedagogów i nic nie uzgodniliśmy,
    - Brałem dużo tabletek na uspokojenie, jedyne co robiły to mnie przymulały. Nerwy i strach dalej były
    - Pracowanie i ucieczka z domu nie jest raczej możliwa, bo sam sobie nie dam rady, nie czuje się gotowy na ciężką pracę, moja dziewczyna również by sobie nie poradziła.

    Choćbym nie wiem co zrobił zawsze będzie źle. Mam świadomość, że to wszystko jest niesprawiedliwe. Może powiecie, że życie takie jest, ale ja nie mam zamiaru się poddawać, ustępować innym, cierpieć za innych. Jedyne o czym marzę to jego śmierć. Czemu tak musi być? Czemu tacy ludzie mają prawo do życia? Czemu nic nie jestem w stanie z tym zrobić. Całe życie mi ta rodzina zniszczyła, a potem wymagają ode mnie normalności. Rodzice po gimnazjum powiedzieli, żebym poszedł do szkoły specjalnej bo jestem debil. Wiem, że inni mają gorzej ale ja już tego nie wytrzymuje. Jeśli tak dalej będzie to albo wykituje albo go zabije.

Uprawnienia

  • Mozesz zakladac nowe tematy
  • Mozesz pisac wiadomosci
  • Nie mozesz dodawac zalacznikow
  • Nie mozesz edytowac swoich postow
  •  

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247