Odpowiedz na ten temat

Post a reply to the thread: zespół kompulsywnego objadania się a przeszłość

Twoja wiadomosc

Kliknij tutaj, aby sie zalogowac

Wpisz wynik sumy liczb 10 i 12

 

Send Trackbacks to (Separate multiple URLs with spaces)

Mozesz dodac ikonke do wiadomosci z ponizszej listy

Dodatkowe opcje

  • Will turn www.example.com into [URL]http://www.example.com[/URL].

Mapa tematow (Nowe na poczatku)

  • 12-01-2015, 01:15
    lucynkaC

    zespół kompulsywnego objadania się a przeszłość

    Witam,
    ehh nie wierzę, że piszę tutaj na tym forum. Zawsze tłumaczyłam sobie, że przecież jestem inteligentną osobą i sama sobie poradzę z moimi problemami. Ale tak nie jest, bo już 2 lata minęły i czuję, że jest coraz gorzej ze mną.
    Często, zazwyczaj wieczorami, mam napady kompulsywnego objadania się. Jem pomimo uczucia sytości aż do przepełnienia żołądka. Gdy nie jem to "tęsknię" za jedzeniem i nie mogę doczekać się kolejnego posiłku. Moje życie kręci się wokół jedzenia. Boję się uczucia głodu. Gdy wiem, że dłużej mnie nei będzie w domu to biorę ze sobą zapasy żywności. Naprawdę potrafię wcisnąć w siebie ogromne ilości jedzenia, potem mam wyrzuty sumienia a następnie przemierzam internet. Często muszę odwoływać spotkania z przyjaciólmi ze względu na przykre uczucie przepełnienia po obżarstwie. Czasami czuję, że mi żołądek "eksploduje". Czasem przekłada się to na moje oceny na studiach, gdyż zamiast się uczyć do kolokwium czy egzaminu to jem, po czym znajduję się w stanie niezdatnym do nauki - najlepiej mi wtedy leżeć bo "zdycham". Potrafię w siebie tyle napchać, że już w żołądku nie mam miejsca by ugasić moje pragnienie! Chcę mi się pić, ale nie mogę! I muszę wtedy czekać nim trochę miejsca mi się zwolni. To nie jest normalnie, wiem

    Nie, nie jestem otyła. Jestem osobą aktywną, uprawiającą sport jako hobby regularnie od wielu lat 4x w tygodniu. Zawsze jadłam normalnie i wszystko było ok. A wszystko zaczęło się podczas mojego rocznego pobytu u dziadków, gdzie byłam zmuszana do jedzenia, bo stwierdzili, że jestem za chuda i kazali mi jeść ponad moją miare. Ja wiem, że dziadkowie chcieli dobrze dla swojej wnuczki, ale wyszło na odwrót.
    Po rocznym pobycie wróciłam do mojego rodzinnego domu, gdzie najbliżsi dali mi dać do zrozumienia, że przytyłam. Byłam w szoku! Ja przytyłam? Przecież zawsze byłam szczupłą osobą i nie przejmowałam się jedzeniem! Postanowiłam więc schudnąć. Jadłam po prostu mniej a wręcz głodziłam się, często było mi słabo i czułam się fatalnie. Po pół roku byłam bardzo wychudzona i już organizm nie wytrzymał i często musiałam się rzucać na ogromne ilości jedzenia. No i wiadomo wtedy wystąpił efekt jojo, znów przytyłam. Ja byłam wtedy przerażona, bo nie mogłam powstrzymać wilczego wręcz głodu. Trwało to pare miesięcy, aż sobie w końcu pomyślałam - a może by tak zwymiotować to co jem. No i tak wpadłam w bulimie na kolejne pare miesięcy. Na szczęscie za wczasu zauważyłam problemy ze szkliwem na zębach i się opamiętałam!! Kwas żołądkowy dokonywał powoli destrukcji moich zębów. Czułam się fatalnie wtedy. Ponieważ przytyłam, to stosowałam wiele różnych diet, które zawsze się kończą niepowodzeniem, gdyż mam problem w głowie!! I tak już od 3 lat się z tym męczę... Ja już nie mam sił, nawet zapomniałam jak powinien jeść normalny człowiek. Po każdym napadzie obżerania się, postanawiam sobie, że w końcu wezmę się za siebie, ale to nie ma sensu. Ja już nie patrzę normalnie na jedzenie. Najczęściej objadam się w samotności. Nie mam pojęcia jak pokonać mój problem, chcę być normalna, tak jak kiedyś. Ręce mi opadają, nie wiem do kogo się zwrócić.
    Dodam, że nadal jestem zgrabną osobą (ale nie taką jak w przeszłości), gdyż po napadach staram się pare dni utrzymać deficyt kaloryczny. Mimo wszystko, gdy patrzę w lustro to nie jestem zadowolona i brzydzę się swojego ciała.
    Ostatnio nawet zaczęłam mówic sama do siebie, boję się, że to może być początek jakiejś choroby na tle psychicznym. Oprócz tego zauważyłam, że mam żal do moich dziadków, czasem gdy o tym myśle to rodzi sie we mnie duża agresja. Mam żal również do moich rodziców, którzy się nigdy nie przejmowali moim losem, gdy byłam dzieckiem i zawsze musiałam sobie radzić z moimi problemami sama. Jako dziecko nawet próbowałam dokonać samobójstwa - kilka razy próbowałam nie oddychać tak długo by się udusić - na szczęście mi się nie powiodło oraz kilka razy chciałam wyskoczyć przez okno z 4 piętra "na główkę" (stałam na parapiecie i rozmyślałam), ale nie odważyłam się. A to wszystko przez starszego brata, który się nade mną znęcał oraz kłócących się rodziców.
    Dlatego wsparcie ze strony rodziny odpada - oni nie wiedzą o moim problemie. Mam paru dobrych przyjaciół, ale wstydzę się porozmawiać o tym.
    Dlatego nie wiem do kogo mam się zwrócić - jakiś psycholog, terapeuta, psychiatra?? Najchętniej podjęłabym się jakiejś terapii samodzielnie, ale po tych latach wiem, że nie dam rady bo jestem za słaba. Pomóż mi, błagam. Ja już nie chcę tak żyć.

Uprawnienia

  • Mozesz zakladac nowe tematy
  • Mozesz pisac wiadomosci
  • Nie mozesz dodawac zalacznikow
  • Nie mozesz edytowac swoich postow
  •  

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247