Witam wszystkich! chciałbym zwrócić się do Was z prośbą, może ktoś miał coś podobnego do moich dolegliwości i będzie w stanie doradzić. Jakoś w połowie listopada będąc ze znajomym poza domem poczułem nagły "ból" który opasał mnie mnie dookoła w okolicy brzucha i tylnej części pleców. Tak, jakby ktoś oplótł mnie pasem i mocno ścisnął. Wróciłem do domu, było wszystko w porządku, ale następnego dnia poczułem bóle z prawej strony klatki piersiowej, bardziej z boku i na samym dole żeber. Ból ten nasilał się i to dość poważnie podczas ziewania, oddechu, kichania, kaszlu czy śmiania się. To samo, gdy dotykałem to miejsce, czułem jakbym zwyczajnie dotykał jakiegoś siniaka chociaż zmian skórnych nie było. Bardzo możliwe, że to od ucisku, który sam spowodowałem od nieprawidłowego siedzenia na krzesełku (nie raz zjeżdżając z krzesła leżałem tym bokiem na gumowo-plastikowym oparciu, stąd mógł powstać jakiś uraz) ale dobra, ibuprofen nie pomagał, jedyne co mi pomagało to zakręcić sobie wokół klatki piersiowej szalik i wtedy mogłem normalnie oddychać bez odczuwania jakichkolwiek dolegliwości. Ból ten utrzymywał się ze trzy tygodnie, poszedłem do lekarza rodzinnego, gdzie przemiła pani doktor mnie osłuchała i stwierdziła, że żadnych szmerów i innych pierdół w płucach nie słyszy, jedyne co to mam infekcje górnych dróg oddechowych a te bóle mogą być spowodowane b. mocnym kaszlem jaki wówczas miałem, uciskiem i jak to stwierdziła, te mięśnie gdzie odczuwałem ból biorą bardzo duży udział podczas kaszlu i mógł powstać jakiś stan zapalny, albo nadwyrężenie. Dostałem antybiotyk (azycyne) oraz maść (traumon) i lek na te bóle o nazwie (Dicloberl retard) który miałem brać przez 10 dni. Skończyłem antybiotykoterapię, lekki kaszel jeszcze pozostał i czuję jakby jeszcze drapanie w gardle, brałem ten Diklofenak, smarowałem maścią i bóle rzeczywiście ustępowały i stawały się duuużo mniejsze. Nadal podczas kaszlnięcia odczuję takie jakby dziwne napięcie mięśni, to samo gdy zacznę dotykać z trochę mocniejszą siłą te miejsca - tyle że, co jest najdziwniejsze NIE zawsze. Czasem jak dotknę mocniej jedno z tych dwóch miejsc to odczuję "ból" a czasem nie. Ból ten to dosłownie jakbym dotykał małego siniaka. To samo, gdy podczas leżenia na plecach próbuję się podnieść z łóżka, wiecie, tak jakby człowiek zrobił jednego brzuszka, tylko bez rąk za głową i ten ból w ostatnich żebrach nadal występuje, w dodatku przy bardzo mocnym wdechu czuję taki jakby ucisk. Jest o jakieś 70-80% mniejszy niż był, ale wciąż odczuwam te dziwne dolegliwości. Próbowałem czytać na ten temat w internecie, bardzo dużo ludzi mówi o neuralgii międzyżebrowej i w sumie też może coś w tym być bo ostatnio jestem strasznie nerwowy, w dodatku straciłem pracę, często siedzę w niewygodnej pozycji przy komputerze i może to też ma wpływ na to wszystko. Na koniec dodam, że ból ten z początku towarzyszył także podczas skrętów tułowia i najmocniej podczas wyciągania prawej ręki do góry, wtedy czułem taki palący, piekący albo wręcz rozrywający ból, jakbym jakieś niteczki rozciągał wewnątrz między żebrami. Fakt, bardzo często przebywałem na powietrzu będąc nie do końca dobrze ubrany a było zimno na dworze, może do tego doszło przewianie? nie mam żadnych innych dolegliwości jak biegunka, gorączka, temperatura w normie, obie sprawy fizjologiczne idealne, nie jestem przemęczony, nie jest to ból 24/7 jak na początku tylko po prostu czasem daje o sobie znać w postaci dziwnej dolegliwości jaką opisałem wcześniej najlepiej jak potrafię czyli: jakbym puknął się delikatnie w siniaka. Jakieś sugestie, ktoś miał coś podobnego, bądź wie co i jak? byłbym wdzięczny za pomoc bo to wszystko utrzymuje się już ponad miesiąc, na szczęście duużo lepiej jest niż było ale jestem trochę panikarzem więc.. sami wiecie serdecznie pozdrawiam czytających!