Mam ogromny wieloletni już problem, mianowicie straszliwie się pocę, najbardziej stopy i dłonie. Działa to tak że kiedy zapocą mi się stopy w bucie to wszystko za koleją robi się mokre, aż do czasu kiedy wrócę do domu, wymyję i wysuszę stopy. Problem bagatelizowany przez wielu lekarzy, lekarka rodzinna popatrzyła tylko na mnie krzywo i powiedziała że z tego wyrosnę, ale z miesiąca na miesiąc to staje się coraz bardziej dotkliwe. Znalazłem w końcu lekarza który przyjrzał się temu dokładnie i stwierdził że może to być nadpotliwość, przepisał taki dziwny śmierdzący lek do rozpuszczania z wodą i smarowania potliwych miejsc. Rzeczywiście bardzo dużo to pomogło bo pociłem się wtedy zdecydowanie mniej, ale problem nie ustąpił.
W końcu jestem tu po wielu latach, wypróbowaniu masy środków, sprejów, zasypek do stóp i jestem prawie w 100% pewien że nie jest to choroba skóry, tylko źródło leży w głowie - mianowicie jestem dość nerwowy, i mimo tego że prowadzę dość spokojny tryb życia i nie przejmuję się wieloma sprawami to czuję jakby mój umysł robił to mimowolnie. Na przykład kiedy siedzę w domu problem w ogóle nie występuje! Jednak wystarczy wyjść na miasto i zaraz wszystko się zaczyna. Nie trudno zauważyć że podawanie mokrutkiej ręki na powitanie niezbyt dobrze świadczy, a tym bardziej kiedy wiem że muszę się z kimś przywitać z mokrą ręką wtedy stresuje się tym jeszcze bardziej i pocenie nabiera ogromnego tempa! Wychodzi z tego zawrotne koło - pocę się dlatego że się stresuję że się pocę.

Ten lekarz który przepisał mi ten specyfik powiedział że jedynym wyjściem są psychotropy, ale od razu dodał że bardzo odradza gdyż nie rozwiążą problemu na stałe a mogą zrobić duże obrażenia w organizmie. Nie wiem, co robić, w obecnym stanie jestem skłonny tego spróbować, ale najpierw chciałbym zapytać Was o opinie. Spotkaliście się kiedyś z takim problemem? A może jakiś wasz znajomy? Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi.