Witam,

mam dziewiętnaście lat, cierpię na astmę, refluks, miewam silne alergie i migreny. Sypiam około czterech godzin na dobę, poza domem przebywam czternaście. Potas, magnez – wszystko w normie.Uczę się, pracuję, opiekuję chorym dziadkiem i młodszym bratem, prowadzę dość stresujące życie. Ciężko mi się na czymkolwiek skupić czy przyswoić nowe rzeczy.

Od dziecka cierpię na zaburzenia obsesyjno – kompulsywne, pod wpływem stresu panikuję. Mój organizm wzbrania się przed wszelakimi formami egzaminów atakami astmy, bólami brzucha i tikami nerwowymi. Gdy w liceum byłem permanentnie przemęczony, co poniedziałek chorowałem na anginę, zapalenie gardła, oskrzeli, grypę. Nie muszę mówić, że w piątki wracałem do zdrowia.

Dwa miesiące temu nastąpiło pogorszenie.

Banalna rzecz, rozcięcie palca. Ucisnąłem, włożyłem pod zimną wodę i czekałem. Gdy po dwóch minutach wciąż krwawił, zacząłem się denerwować na tyle, by zemdleć. Od tamtej pory jest coraz gorzej.

Dzień w dzień borykam się z drżeniem i zrywami mięśni, nie mogę już oglądać telewizji, bo szumi mi w głowie i miewam zawroty, zaburzenia widzenia. Jestem nadwrażliwy na światło. Najbardziej niepokoją mnie jednak szybkie, niepowstrzymane ruchy moich kończyn. Miesiąc temu, ni z tego ni z owego, gdy rozmawiałem sobie z mamą w kuchni, stopa zaczęła się bardzo szybko obracać (przód, tył, prawo, lewo, ale głównie właśnie na boki), tak że musiałem złapać się ściany, by nie upaść. Innym razem obudziło mnie tego rodzaju zachowanie prawej dłoni. Zdarzyło się to dwukrotnie, bez konkretnej przyczyny.

Na wizytę u neurologa raczej szans nie ma, bo lekarz pierwszego kontaktu nie chce dać skierowania.