+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 12 z 12

Temat: Nerwica czy depresja?Potrzebny specjalista?

  1. #1
    Dula jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Jun 2016
    Postów
    8

    Nerwica czy depresja?Potrzebny specjalista?

    Jestem tu nowa.Czytam o problemach innych i moj wydaje sie byc blahy.Ale gdybym nie miala swiadomosci ze cos zlego zaczęło sie ze mna dziac to by mnie tu nie bylo. To bedzie dluzsza bajka bez lady i skladu. Chaotyczne mysli. Jestem 10 lat po slubie. Przez caly czas bezgranicznie ufalam mezowi. 2 lata temu maz spotkal przyjaciolke ze szkolnych lat. Zaczeli ze soba pisac. Nie mialam o to pretensji bo mu ufalam. Raz zobaczylam o czym pisza. Maz sie na mnie zalil(mama byla dla mnie najwazniejsza) a przyjaciolka doradzila mu rozwod. W tym momencie poprosilam meza aby przestal z nia pisac. Po jakims czasie powiedzial ze nie pisza a w tel mial wpisany jej nr pod inna nazwa. Przestalam mu wierzyc. I od tego momentu zaczela sie historia. Od 2 lat mam filmy ze maz mnie zdradza z ta przyjaciolka, ze sie spotykaja. Jak maz nie ma humoru mysle ze myslami jest przy niej. Jak nie chce sie kochac- pewnie by wolal chudsza. Jak chce sie kochac- pewnie sie jakas podrajcowal. Gdy siedzi w telefonie- pewnie z jakas pisze. Gdy idzie jakas szczupla babka- pewnie by taka chcial miec. Codziennie sie go pytam czy mnie kocha, czy zawsze ze mna będZie. Meczy mnie to ale nie umiem przestac. Placze z byle powodu, krzycze, mam mysli samobojcze. Wiem ze jak moje malzenstwo sie rozwalu to tylko przeze mnie bo ile mozna zniesc? Wiem ze nieslusznie meza oskarzam. Maz mi mowi ze ona juz przez 2 lata sie nie odzywa bo napisal jej ze mnie kocha itp. Ale ja juz mu w nic nie wierze. Taka mala rzecz a starcilam calkowite zaufanie. Widze tez jak wygladam. Nie naleze do szczuplych ani do tlustych ale waleczki sa. Moj maz wyglada mlodziej ode mnie a jest starszy. Jak slysze uwagi ze starzej od niego wygladam to zaraz wbijam sobie do glowy ze maz powinien chudsza i mlodsza z wygladu babe miec. Doluje mnie to jak przy nim wygladam. Nie chce nigdzie tez z nim wychodzic zeby ludzie nie gadali: co taki facet w takim wielorybie widzi?

  2. #2
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    Nikt się jeszcze nie wypowiedział, ale sprawa jest chyba jasna. Wydaje mi się, że można mieć jedno i drugie. Z telewizji kojarzę, że objadanie się, a co za tym idzie zwiększenie masy ciała, może występować przy tym. Są wątpliwości, więc obecność osoby profesjonalnie stosującej sposoby postępowania w takich przypadkach może okazać się pomocna - nie ma powodu myśleć, że zaszkodzi, bo
    właściwie to... jest dobrze jeżeli mąż ma poczucie winy.
    Porady damsko-męskie to nie moja liga. Ja tu przyszedłem wyżalić się, swoje 'wątpliwości'... po angielsku, to będzie chyba: dismiss... Patrzę na tłumaczenie: "wydalić / oddalić". Ani jedno, ani drugie nie pasuje.

  3. #3
    Jaaa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Mar 2016
    Postów
    217

    Dula, skoro jesteś taka pełna wad, jak się opisujesz, taka trochę za gruba, trochę za brzydka, trochę nie taka, a mimo to mąż cię wybrał z tysięcy innych kobiet, jest z tobą już tyle lat i wciąż cię kocha, to chyba znaczy, że właśnie taka a nie inna mu się podobasz Twój mąż też nie jest ideałem a kochasz go - za całokształt, za lepsze i gorsze cechy, za krzywy nos, za ten śmieszny pieprzyk na brodzie... Nie ma ludzi idealnych, i dla każdego co innego jest idealne. Ty jesteś dla swojego męża taka. Czy by wolał, abyś była chudsza? Faceci raczej wolą więcej ciała, niż mniej, nawet jeśli się oglądają czasem za chudymi jak patyk modelkami. W zasadzie, to nie jest istotne tak bardzo, co by chciał twój mąż zmienić w twoim wyglądzie, ile czy ty się czujesz dobrze z tym, jak wyglądasz. A chyba nie bardzo, z tego co piszesz... Może zadbaj o siebie bardziej, zacznij chodzić na zajęcia sportowe, skorzystaj z porady dietetyka (bez tego się nie obejdzie - nie da się schudnąć, i ogólnie poprawić zdrowia, bez wprowadzenia stałych zmian w żywieniu). Nie chodzi o to, byś wyglądała jak modelki (pamiętaj, że ŻADNA kobieta nie jest bez wad, każda ma cellulit, większość rozstępy, różne niedoskonałości, krzywe biusty, krzywe nogi, brak wcięcia w talii, płaski tyłek...), ale byś się dobrze ze sobą czuła i byś była zdrowa. Jeśli masz tylko lekką nadwagę i podobasz się sobie to chyba nie ma co robić z igieł wideł, ale jak masz większą tuszę to warto trochę nad nią popracować ze względu na zdrowie - aby stawy nie były zbyt obciążone, aby nie mieć miażdżycy i nie zejść na zawał w młodym wieku, aby wątroba nie była otłuszczona i przeciążona itp. itd.

    Proponuję, abyś zaczęła nad sobą pracować, bo ewidentnie ci ze sobą nie jest najlepiej. Postaw sobie np. zadanie, że schudniesz troszkę, np. 2-3kg, do tego poprawisz sylwetkę modelując nieco (nieco!) mięśnie brzucha, pośladków, ud, rąk, nóg... Popraw dietę, bo tyje się tylko wtedy, gdy się je więcej kalorii niż organizm potrzebuje. Odstaw (w ogóle nie kupuj!!!) niezdrowych rzeczy w rodzaju chipsów, ciastek, czekolad, ogólnie słodyczy i przekąsek, nie pij soków, nie jedz dżemów, ogranicz ziemniaki. Nie rezygnuj ze słodyczy, ale ich nie kupuj do domu! Zjedz raz na jakiś czas (np. raz na 1-2 tygodnie) jakieś dobre ciastko w cukierni w nagrodę za "dobre sprawowanie". W domu nie miej nic z przekąsek - zamiast tego kup orzechy, migdały. Jedz mniejsze porcje posiłków, ale częściej, nawet 5-6 razy w ciągu dnia - nie możesz być głodna, bo polecisz do sklepu i nakupujesz batonów. No i właśnie - nigdy nie chodź do sklepu głodna!!! Bo to się źle kończy.

    Zacznij więc myśleć o sobie, a nie co mąż by chciał. Mąż cię kocha, jest z tobą, więc widać podobasz mu się taka, jaka jesteś. Może podobałabyś mu się trochę bardziej, gdybyś schudła, ale tego dowiesz się dopiero, jak schudniesz i bardziej o siebie zadbasz (trochę! nie porywaj się z motyką na słońce). Ale najważniejsze, byś ty się dobrze ze sobą czuła. Kobieta, nawet bardzo gruba, która się lubi, która ma wysokie poczucie własnej wartości, promienieje takim blaskiem, że choćby miała o ładnych parę rozmiarów za dużo to przyciąga uwagę i olśniewa. Gdy pokochasz siebie, nie będzie cię obchodziło, co myślą inni - będziesz wiedziała, że jesteś super. I inni też będą to wiedzieli

    Brak zaufania do męża z kolei jest całkiem zrozumiały, raz nie był do końca szczery i wystarczyło. Oszukał raz, może i znowu. Ale patrz, minęły już dwa lata, a on jest z tobą, z koleżanką nie ma kontaktu (gdyby miał cię zdradzić/zostawić, to już by to w tym czasie zrobił!) - chyba już czas mu darować. Pamiętaj, nikt nie jest doskonały. Twój mąż może cię kiedyś zdradzi, może oszuka, a może ty jego, gdy będziesz miała chwilę słabości. Ale trzeba dawać sobie szansę, przecież dobrze wam razem. Czy warto rozstrząsać jeden mały wybryk męża tyle czasu, zamiast cieszyć się wspólnymi chwilami z nim? Przecież w każdej chwili może rozjechać go autobus, może udławić się pestką ze śliwki. Nie ma związków idealnych, w każdym są zgrzyty, ale najważniejsze to dobrze się bawić w tym związku. Proponuję abyś spokojnie i poważnie porozmawiała z mężem. Powiedz mu wszystko - że straciłaś wtedy a wtedy do niego zaufanie, wytłumacz dlaczego, zapytaj co on by czuł gdybyś po kryjomu kontaktowała się z innym facetem. Powiedz, że chcesz mu znowu zaufać, ale musi on ci w tym pomóc - niech dokładnie i ze szczegółami opisze swoją znajomość z tamtą kobietą, niech ci powie więcej, niż wiesz. Że to dla ciebie ważne, nawet jeśli on uważa to za nieistotne. Szczerze porozmawiajcie.

  4. #4
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    Czyli, nad sylwetką musi pracować, bo mąż owszem kocha, ale inni ludzie - będą mniej. Nie?
    Kartofle są chyba mniej kaloryczne niż produkty zbożowe, no i nie zawierają glutenu.
    Po prostu - musi Pani Dula wyglądać zdrowo. Tak?

    Gdzieś na wykopie (z małej), był diagram: jak ludzie dobierają się w pary, jeżeli chodzi o smv - sexual market value - czyli w skali od 1 do 10. Mężczyzna w takim układzie jest podobno o dwa stopnie, albo jeszcze wyżej w skali. Osoby poniżej chyba 5 w ogóle nie tworzą związków, a poniżej 4 nigdy nie uprawiają seksu - nawet inicjowanego interesownie. Czy można takie opracowania uważać za materiał naukowy - wygląda na to że tak. Są obecnie rozpropagowane, a więc kształtują postawy.

    Dla mnie wpisują się w nurt teorii, którą większość wydaje się wyznawać, mimo że na filozofii i prawach przyrody znają się pewnie tak samo jak ja - chyba. Bo taki obraz i kierunek dążenia do sukcesu wpajają nam media, choć w tych publicznych (radio, telewizja), nie widziałem by zostało to wprost nazwane. Cóż - inteligentnym nie trzeba tłumaczyć.

    wikipedia.org/wiki/Darwinizm_społeczny
    I w samym internecie czytam, na forum dla ludzi z klasy średniej, o nawet naukowych aspiracjach, że Wikipedia to jednak nie naukowo zweryfikowane źródło informacji...

    Jedną z konsekwencji rozpowszechnienia się ideologii darwinizmu społecznego w środowisku medycznym jest traktowanie ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi jako efektu "złych genów", czyli szukania przyczyny problemu wewnątrz człowieka, nie zaś w społeczności w której żyją. Interpretacja taka jest przedstawiana pomimo, że częstotliwość występowania zaburzeń nie zmienia się nawet przy skutecznym leczeniu[13].
    Wiedząc to, w rozmowie z panią doktor, mógłbym nie dać sobie wmówić - niższości genetycznej? No, ale ona jest widoczna gołym okiem (że się tak wyrażę). Nie... bo jeszcze potrzebna jest elokwencja - mój doktor poz też mówił (pisałem tu), że "czytać, a myśleć to co innego" (jakoś tak), a gdy pytałem o ćwiczenia, które wypisałem na kartce w kratkę (chyba dopiero 2012 rok), to odesłał mnie do "Pana niskiego wzrostu"...

    Myślę, że było to szyderstwo. Tak samo jak, kiedy prosiłem o coś na depresję - powiedział, że równie dobrze ksiądz, jak psycholog. Teraz traktuje mnie jednak inaczej... może... nie wiem... pisałem tu - w sumie ostatnio nie boję się opowiadać mu o tym, choć dokumentację bałem się pokazać. Zresztą - on nie chce słuchać i przerywa.

    "Pan niskiego wzrostu", z deformacją kręgosłupa i innymi wadami, magister; pracował jako rehabilitant, w prowadzonym przez panią z takim samym tytułem, ośrodku/gabinecie, która - uważam, że nie poświęca szczególnej uwagi pacjentom, a bardziej liczy pieniądze, oferując za nie skrócenie kolejki...
    *Nie pracuje już, bo przegrał z chorobą (chyba). Studia wydaje mi się, że skończył zaocznie, chodziliśmy do jednego LO, więc widywałem go w szkole, a tam nie rozmawiałem...
    Kolegów nie miałem, niektórych interesował sport, niektórzy... byli okropni. Ja - tylko czytałem Technikę Wojskową, po kilka razy egzemplarz, no i telewizja (dwa programy, polsat od dwudziestego roku życia). Naukę traktowałem jak przymus, jednak - lęk przed wojskiem, przed życiem, jak już napisałem.

    No, ale ja nie mam prawa nikogo oceniać. Pisząc co myślę napytam sobie biedy. Gdyby ktoś z mojej pracy wszedł na to forum, to by mnie pewnie rozpoznał.

    Nie da się naprawić, wybaczyć, można przeprosić, ale to nic nie zmienia. Gdzie nie wejdę, to obrażam, sprawiam wrażenie przemądrzałego ignoranta/aroganta i chama - to ludziom wystarczy.
    ____________
    Boli mnie już i w piersiowym i w szyjnym. Nerw trójdzielny - przed chwilą mocniej, ale to nie to co jesienią 2014, kiedy przestałem z nią rozmawiać (a napiszę - a co).
    Trochę się boję. Lewa ręka... język - prawa strona. Tyle na dziś tutaj? Rozpisałem się i widać. Można mnie rozpoznać, że jestem tutaj. Oddycham bez bólu. Nie chce się wstawać z krzesła. Rodzice poszli na działkę. Tyle, już.

  5. #5
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    Napinanie mięśni karku i potrząsanie głową, ale tak minimalnie, żeby nikt nie widział, to znaczy wmawiam sobie, że nie, albo robię to gdy nikogo nie ma. Kolejne z natręctw.

  6. #6
    Dula jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Jun 2016
    Postów
    8

    Dzieki ze jestescie w grupie mi razniej

  7. #7
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    w jakie grupie...? Chyba tylko ja tu siedzę cały dzień dzisiaj, ale... jest mecz - mąż ogląda, że tak pisze Pani, czy co...? Dobry moment na spacer - wszystkie "ziomki" kibicują. Wczoraj szedłem 10 km - bo mi się nie chce nawet gimnastyki z rana zrobić, a starczyłoby z rana, potem około 10-tej godzinkę i jeszcze po powrocie z roboty, przed kolacją - np. 40 minut? ...Nie chce się i już. Chodzić łatwiej - wczoraj poszedłem pierwszy raz od dość dawna. Pierwsze 5-6 km jako tako, ale że nie ćwiczący od już dwóch miesięcy, a przedtem ...przecież tylko półtora, bo całą zimę jak było... No to - powrót ze spaceru trochę męczący. Tak to poddaję się mojemu SM. A po powrocie trochę ból w piersiowym i zapach jakby rozpuszczalnika - to drugie przez kilka minut, ale to nic nowego... Przyzwyczaja się człowiek.
    Ziomków wczoraj, owszem napotkałem, był strach, bo chodzę jak ubrany... Oszczędzam na ciuchach i nie umiem kupować, no i chudy, drobny jestem - zwłaszcza w ramionach. Także drobne stopy... i białe buty z lumpeksu.

    Chodzenie uspokaja - zacząłem w 2004, po drodze, wcześniej tylko las i grzyby... a czemu... - o właśnie, słuchaj:

    Założyłem sobie gumkę - uszczelkę, no i nie mogłem zdjąć. Zgłosiłem się do lekarza, polecił chirurga (jako mądrzejszego), ten dał Lioton 1000, potem po tygodniu - do urologa, który wspomniał, że psychiatra,
    a nie przyznałem się co zaszło. Oczywiście stres ogromy bo erekcji brak...

    No i przełamałem się i poszedłem w lutym 2004 - a nie 2014, jak wpisała pani doktor...
    Dostałem moklar, za drugim razem (powiedziała, że mogę przyjść w zależności jak się będę czuł) - proponowała zomiren, bo powiedziałem, że sypiam kiepsko,
    ale przecież lepiej niż teraz, choć teraz... w ostatnich dniach znowu źle, ale nie budzę się o drugiej - o czwartej raczej...
    Mój doktor (poz) powiedział, że jeśli chcę żyć aktywnie, to ani moklaru, ani zomirenu lepiej nie braż. Nie wiedziałem, że zomiren to pochodzna benzodiazepiny.

    Natomiast po moklarze - ponad rok budowałem model czołgu, wydawało mi się, że wyszedł super... W miedzyczasie kurs informatyczny, z urzędu pracy, ale miałem tam stres... no i pierwszy rzut mi sie przydażył po alkoholu... Źle się czułem przy kolegach, bo jadąc tam nie myślałem, że skoro przepchałem (wtedy to słowo nie cisnęło się na myśl) studia zaoczne, to sobie z tym kursem poradzę... przecież nawet nie miałem w domu internetu... Wróciłem z objawami SM, ale gdy wydobrzałem - wziąłem się za czołg...
    Ojciec wtedy jeździł na tirze - zarabiał na studia siostry.
    Potem jeszcze jeden dwa modele... A potem kolejny rzut...2006 - chyba bardzo mocny, bo dostałem solumedrol, choć dość późno od pierwszych objawów. Myślałem, że nie wyjdę z tego, ale po sterydzie... zaraz jak to było?? Kiedy uderzyłem ojca tak mocno w głowę, że aż ręka spuchła na tygodnie...?

    Do rodziny, bo nadarzyła się okazja (niby zapraszali do aglomeracji), pojechałem w sierpniu 2006 - sporo sił miałem w porównaniu z tym co jest teraz, choć chorobę odczuwałem... O tym, że należy ćwiczyć - nawet nie przeszło mi wtedy przez myśl... usypiałem w ciągu dnia... czasem nie mogłem się skupić na czytanym tekście...
    Był to okres kiedy zainteresowały mnie książki - właśnie z psychologii i trochę literatura, ale bardzo mało, wcześniej... prawie żadne - jakieś o drugiej wojnie światowej.... bzdury... Cóż - taki ze mnie człowiek.

    Czemu w szkole nie doceniałem książek? - Bałem się, trzeba było wkuwać...
    Czytałem np. Lema - dwie? Bibliotekarz polecił, ale nic nie rozumiałem z tego - nie ten poziom.

    Po powrocie z Wrocławia - całkiem mi ...odwaliło. Policja w domu (siostra zadzwoniła z... stamtąd gdzie studiowała) - tłukłem talerze wiosną 2007. Odwieźli tylko do szpitala... pisałem o tym... Dostałem Thoridazin, ale bałem się brać. Kiedyś spróbowałem jedną - po jakiejś awanturze w domu, ale w porównaniu z Ketrelem - zupełnie nic nie poczułem. Ketrel zwala z nóg.

    Znowu chaos, ale zostawiam tak... Nie wiem co jutro... jak zwykle - od rana do wieczora... Dwa fora w internecie. Nie zrobić nic głupiego.

  8. #8
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    wyuczenie nowych zachowań... hmm...

    Cytat Napisal Dula Zobacz post
    Dzieki ze jestescie������ w grupie mi razniej������
    Kurcze, co się dzieje: miałem w tytule odpowiedzi wpisać, że dobrze Pani napisała, a tu mi się pojawia: "wyuczenie nowych zachowań"...

    I to na pewno jest siła wyższa. Czyli, kontynuuję, za pozwoleniem(?).
    Zapachu rozpuszczalnika (/u?) nie ma dziś. Niesety buty szpiczaste jakby i dlatego jakaś Pani pozbyła się ich, a siostra kupiła za 20zł - chyba z siedem lat temu... Obcierały, ale postanowiłem je... zamalować niebieskie łezki na czarno (najki) i dorobić wkładki z pelotami. Niestety przedni łuk stopy ma tendencję do zapadania, co powoduje ból lewej - kolejny powód dla którego ktoś je wyrzucił. I tak samo jak Adidaski "Lea6" - czyli też damskie - robią mi tak, że paznokieć na paluchu prawej stopy boli i podchodzi krwią. Już prawie zszedł :] Rok temu myślałem, że to dna moczanowa, bo i staw w tym palcu boli... Mocniej sznurować, żeby przesunąć środek ciężkości stopy (jak to nazwać?) bardziej do tyłu... Nie pomaga. :/

    Czyli - męczę się, ale spacer uspokaja. Ziomków nie było - podjarali się meczem i poszli kopać na wiejskie boisko. Rozwlekam tę wypowiedź.
    Wydarzyło sie jednak coś ważnego...

    Znalazłem 1 grosz. A potem drugi - w drodze powrotnej. ...Nie - nie tylko to. Ani, że spotkałem dwoje ludzi, kórzy pytali o drogę, ani, że jeden starszy pan chciał mnie podwieźć spod stacji benzynowej. Sporo rzeczy jak na mnie...

    Najważniejsze jednak było, gdy koło szkoły (do sąsiedniej wsi chodzę, tej przy drodze krajowej),

    trzy dziewczyn... osoby.
    Nie powinienem tego pisać w ogóle !!!!!!

    No więc najstarsza... ale jestem wredny. Powadzona przez dwie młodsze - jedną w wieku gimnazjalnym, a druga całkiem mała.

    A w telewizji za ścianą rodzice słuchają debaty, o tym, że niektórzy mogliby mieć po ośmioro dzieci.
    Ponieważ taki głupek jak ja może pisać na forum psychiatrycznym co chce:
    Sparta upadła, Ateny też nie przetrwały, a Platońskie Państwo mam tam gdzie wyznawców darwinizmu - który jest... No jest, niestety.

    A teraz - jeszcze bardziej wredny:
    Otóż moja Pani, gdy już miała mnie dość, wysłała mi takie... rysunki - akty, rysowane przez artystę, z internetu. Puszystych pań. Myślałem - "w co ona zagrywa ze mną tym razem".
    ________
    No a te dziewczynki przy niej szyły takie smutne, poważne.
    Cham.

  9. #9
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    Prawa stopa trochę większa, więc but uciska. Płaskostopie poprzeczne, koślawe paluchy... Pisałem czemu?
    Chyba nie tutaj... Otóż od podstawówki... bo nogi mi urosną (w pracy opowiadałem, więc znowu sie ujawniam)... Potem całe Lo - o jeden numer za duże, aż zaczęły boleć stopy. Opamiętałem się dopiero mając 19 lat...? Właściwie długo potem jeszcze, ale i tak nosiłem niewygodne, bo nie umiałem dobrać, kupić odpowiednich - co nadal kontynuuję. ...Skoro tak dużo siedzę.

    75-ka Olfenu to będzie za mało tej nocy... Trzeba było Majamil. Chyba dołożę 500 paracetamolu - jest w takiej kombinacji dość skuteczny. Późno. Nic nie poczytałem komputerowo, co kiedyś robiłem - z zainteresowania... na pasje mnie nie stać intelektualnie. Ból raczej dyskopatyczny. :/ Łopatki odstają i garb... co ja wyprawiam. Tak, tak, posiedzę tu jeszcze trochę, zmęczę się tym (tak to odczuwam, owszem) i zaraz spać... już nawet. ...Tizanor? ...Po co. :/ Gadam sam ze sobą. Może być.

  10. #10
    Dula jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Jun 2016
    Postów
    8

    Spacer powiadasz? Tez mnie uspokaja...moze czas zaczac? Dzisiaj jest nowy dzien tygodnia, wiec tworzymy nowa ja...nie...nie jestem brzydka- ja tak tylko sie czuje przy moim mlodzienczo wygladajacym mezu. Ale sadla fakt- za duzo... 4-5 mniejszych posilkow. Spacer? Rower? Cos wybiore. Tworze siebie od nowa.Taaa wczoraj wygarnelam wszystko co na duszy lezalo...efekt? Klotnia, niezrozumienie mojego problemu. Ok... Ale mi lzej...wykalam wszystko...do dna...jest ok...usmiecha sie, pocaluje...takie moje dzisiejsze szczescie...garsc pozytywnych mysli i dp boju...SM trzeba nauczyc sie z tym zyc...nie jest mi to obce...otoczenie jest pelne zdrowych i chorych ludzi...trzeba walczyc, nie poddawac sie, rozpulychac sie lokciami i miec wszystko co chcesz...to jest mozliwe...uwierz w siebie...peunta dla mnie i dla Ciebie...

  11. #11
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    Podobno nie ma znaczenia ilość posiłków, a liczy się ilość kalorii. Jeżeli ktoś żyje aktywnie i dużo się rusza, zwłaszcza w młodym wieku, to nie ma też znaczenia co o jakiej porze zjada. Czyli lepiej unikać węglowodanów o późnej porze... to są proste rzeczy. Po 35 roku życia niećwiczone mięśnie zamieniają się w tłuszcz. Nie będę udzielał porad w tym zakresie, bo nawet mało mnie to obchodzi ostatnio, dopiero ból kręgosłupa mobilizuje, żeby się ruszyć, a jadłem zawsze byle jak.

    Czy z SM da się żyć - niby tak, ale dość kiepsko. Na pewno nie tak aktywnie jak zdrowi ludzie. Dobrze, że jeszcze mogę chodzić.
    Rozpychać się łokciami - bardzo kiepski pomysł. Już parę osób nadepnąłem, przez takie wymądrzanie jak tu. I nie będę miał życia - w pracy. Nie mam wykształcenia, aby trafić w lepsze miejsce. Jestem zależny od otoczenia w taki sposób jak właśnie chory człowiek; dobrze, że jeszcze żyją rodzice - co potem... nie wiem, lepiej nie myśleć... ale myślę przecież. ...Czy też nie? Jednak jest zmęczenie; więcej ćwiczyłem to było po ćwiczeniach; teraz przestałem i po prostu odczuwam brak sił... Nie pociągnę tego postu dalej.
    Jeszcze do natręctw - dodam, że odruchowo cofam podbródek, chyba typowy objaw, albo podnoszę głos tak, że staje się piskliwy, nieznośny... ale to w domu bardziej, czasem coś zagaduję do rodziców, bez sensu; siostra gdy jest - przerywa ostro... Zresztą nic w tym dziwnego, kiedyś ją źle traktowałem, podle.
    Późno, chce mi się już spać, nie mam siły poczytać; nie pamiętam co tu pisałem wczoraj... To bez sensu, że tu siedzę.

  12. #12
    stalker8 jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    wieś
    Postów
    408

    → pl.bab.la/slownik/angielski-polski/dull
    → wiktionary.org/wiki/dull
    Czyli taki jak ja... - tępy, nudny; mało pojętny, nawet opóźniony.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. Nerwica czy depresja?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 08-05-2016, 20:16
  2. To depresja, nerwica czy całkiem coś innego??
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 12-13-2015, 07:14
  3. Depresja, nerwica, czy wie co jeszcze? Praca, a L4 od...
    Przez Mateósz w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 09-22-2015, 18:51
  4. Depresja czy nerwica? A może wszystko na raz?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 09-22-2015, 11:46
  5. Depresja, nerwica czy zupełnie coś innego?
    Przez Damian260189 w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 03-20-2015, 15:26

LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222