Witam, jestem dziewczyną i mam 18 lat. Od dawna mam skłonności do nerwicy, poza tym jestem hipochondryczką, stąd nie zawsze wiem, czy mogę moje zaburzenia traktować poważnie (kiedyś biegałam po lekarzach z zaburzeniami pokarmowymi, żeby dowiedzieć się że wszystko ze mną w porządku i jest to na tle nerwowym). Ale do rzeczy. Ponad tydzień temu, będąc na wczasach zdarłam sobie kawałek skóry z zewnętrznej części stopy, rana ma może 1cm. Zabrudziłam ją piaskiem na plaży i wodą morską, opatrzyłam dopiero po kilku godzinach. Rana ropiała, przemywałam wodą utlenioną, szarym mydłem i smarowałam maścią ichtiolową. Miejsce zranienia było lekko spuchnięte i czerwone, ale teraz rana ładnie się goi, ropy już nie ma, bez żadnych komplikacji. Stopa wygląda normalnie. I tu zaczyna się mój problem, po powrocie do domu przeczytałam gdzieś w internecie, że przez zakażenie rany ziemią, czy piaskiem (to mi się zdarzyło) można dostać tężca. Miałam serię szczepień, ostatnie 4 lata temu, od zabrudzenia rany minęło już 8 dni, nie mam objawów tężca, temperatura w normie. Czy ryzyko zachorowania w moim przypadku jest wysokie? Zaczęłam się tym stresować, i dzień później zaczęły się dziwne objawy:
- kłucie i bóle spoczynkowe w prawym udzie, wydaje mi się, że dziś są rzadsze
- uczucie rozpierania w górnej szczęce
- (dziś doszedł) ból pleców, okolice łopatki z prawej strony, pojawia się niezależnie od pozycji
I tu moje pytanie: czy to może być na tle nerwowym? Czy może te kilka pozornie niezwiązanych ze sobą objawów mogą oznaczać jakąś chorobę? Jeżeli to brzmi niedorzecznie, to podkreślam, że jestem histeryczką :P
Oczywiście idę z tym do lekarza, planuję zapisać się w poniedziałek. Po prostu chcę wcześniej zasięgnąć opinii.
10 miesięcy temu miałam robione badania krwi, moczu, kału, OB, usg jamy brzusznej, wyszły w porządku, ciśnienie też mam dobre.