Witam serdecznie.
Najpierw opiszę wszystko co może mieć coś wspólnego z moim problemem a później sam problem. Niedługo kończę 20 lat. Mam 162cm wzrostu i ważę 52-53kg. Od około 14 roku życia regularnie piję kawę. Przez to mam podniesiony puls i problemy z zasypianiem (zasypiam 30-40 minut, czasem dłużej, ale przed kawą o wiele szybciej nie zasypiałam). Urodziłam się z alergią na ogrom produktów, w dzieciństwie miałam jej niemal wszystkie objawy. Od dawna jednak ustały, występują tylko przy kurzu i piórach. Prawie nigdy nie gorączkuję – nawet przy zapaleniu płuc, przez co wykryto je później niż normalnie. Podczas tej choroby miałam taki specyficzny kaszel. Nie zwykły, mokry czy suchy. Nie brzmiał nawet jak kaszel. Porównałabym to bardziej do takiego korka w drogach oddechowych, który wypycha powietrze ku górze i ostateczny dźwięk tego kaszlu brzmi jak wyplucie kartki papieru przez drukarkę (inaczej się tego opisać nie da, brzmi to dokładnie w taki sposób). Często też chorowałam na zatoki. Mam ogromne bóle miesiączkowe przez pierwsze dwa dni – często jestem przykuta z bólu do łóżka. Dodam, że miesiączkuję od 10 roku życia więc to nie są problemy związane z początkiem dojrzewania etc. Mój tata ma nadciśnienie a mama problemy z sercem. Dziadek miał kilka zawałów aż ostatecznie zmarł. A teraz mój problem. Od kwietnia 2015 miesiączkom towarzyszyło krwawienie z nosa, które po kilku miesiączkach ustało. Od lipca 2015 na odcinku nosowo gardłowym poczułam śluz, który co jakiś czas muszę odchrząkiwać, żeby normalnie oddychać i mówić. Wydzielinę mam do dziś. Od tego czasu zażywam Sinupret (z przerwami), który czasem łagodzi to na kilka dni lecz problem i tak wraca. W sierpniu pierwszy raz gdy miałam okres oprócz krwawienia z wiadomego miejsca i nosa, miałam też krwawienie z gardła. Wytłumaczyłam to sobie suchym sierpniowym powietrzem oraz tym, że skoro leci z nosa to gardła też może. Od czasu do czasu odpluwałam ledwo widoczne ilości krwi, ale smak było czuć… Też mniej więcej od lipca, od czasu do czasu, miałam taki jakby atak bólu serca, duszności itd, ale trwa to zazwyczaj kilka minut i mija. Wczoraj o godzinie 23 nagle i niespodziewanie zaczęła boleć mnie bardzo mocno głowa, w 90% z lewej strony, w sposób migrenowy. Promieniowało to na plecy i nogi i towarzyszyły temu nudności. Jak się obudziłam ból nie ustąpił, trwał cały dzień i trwa do teraz (a jest 3 w nocy) a więc aż 28 godzin. W dzień zmierzyłam ciśnienie, miałam ok. 118/85, puls 75 (wspominałam, że mam wysoki, przeważnie mam 90-100). Wypiłam przez cały dzień dwie kawy, podniosły odrobinę ciśnienie i czułam się lepiej, głowa nie bolała aż tak mocno. Jednak cały dzień czułam się słabo, jakby potrącił mnie samochód, do tego ciągły ponad 20 godzinny migrenowy ból głowy , od czasu do czasu kołatanie serca. Bardzo nasilony ten dziwny kaszel o którym pisałam + ta wydzielina na odcinku nosowo gardłowym jest ciągle wyczuwalna. Nie wiem czy jest ona powiązana z tym nagłym bólem głowy i kołataniem serca czy kaszlem, ale w miarę możliwości chciałabym się dowiedzieć co mi dolega.