Co jakiś czas (kilka/kilkanaście dni) miewam (tak mi się przynajmniej wydaje) spadki cukru. Nagle pojawia się niepokój, pobudzenie i szybko nasilające się drżenie dłoni. Sytuacja stabilizuje się dopiero po zjedzeniu czegoś. Dzieje się to mimo że nie czuje głodu a przerwa między posiłkami nie jest specjalnie duża. Naświetliłam sprawę lekarzowi rodzinnemu - zlecił badania. Wszystkie w normie - np. cukier na czczo 78, żelazo 50, TSH 1,015 [kobieta, 21 lat]. Dodam, że choruję na epilepsję i regularnie jestem u neurologa, którego mam obowiązek informować również o sprawach "pozaneurologicznych" - zaniepokoił mnie stwierdzeniem że objawy mogą wskazywać na guzy na wątrobie i badania powinny być pogłębione. Mój internista uznaje jednak te podstawowe, zadowalające wynikami badania za zamykające temat i poprzestaje na zaleceniu wypicia czegoś słodkiego jeśli sytuacja będzie się powtarzać.
Czy takie epizody faktycznie można uznać za "normalne" czy też powinnam udać się do diabetologa ?