Tak więc od dziecka mam problem z nadmiernym czerwienieniem twarzy. Na początku myślałem że to sama erytrofobia i że jeżeli nie będę o tym myślał i bał się zaczerwienić, to wszystko będzie w porządku.

Natomiast nie ważne czy myślę o tym żeby się zaczerwienić, czy nie, to łapię się na tym, że podchodzę do lustra i widzę siebie czerwonego, mimo tego, że nic strasznego się ostatnio nie wydarzyło.

Zaczerwienienie twarzy oczywiście zwiększa się w sytuacjach stresowych, podczas wysiłku, lub napięcia. Jeżeli staram się coś zrobić, jeżeli próbuje coś otworzyć siłą i wszystkie tego typu sytuacje. Najgorsze są wystąpienia publiczne, podczas których nie stresuje się tym co mam powiedzieć, albo że nie dam rady, tylko czy będę jeszcze bardziej czerwony.

W normalnych sytuacjach twarz mam czerwoną lekko-średnio, ale zauważalnie. Zaczerwienienie zazwyczaj kończy się w okolicach szyi, najmocniej na policzkach, najmniej na czole. W sytuacji stresowej, albo po treningu wytrzymałościowym moja twarz przybiera kolor czystej czerwieni.

Czerwień potęguje także alkohol. Generalnie cokolwiek bym nie zrobił co wymaga jakiegokolwiek zaangażowania powoduje czerwień na twarzy. Często budzę się rano z jedną stroną twarzy czerwoną, która leżała na poduszce. Tak samo zimno, chociaż po wejściu do ciepłego pomieszczenia dość szybko twarz bardzo czerwonej robi się czerwono-różowa.

Ten problem i słaba koordynacja ręka-oko (na jedno oko od dziecka ledwo widzę) spowodowały, że całe dzieciństwo stroniłem od sportu. Miałem problem z lekką nadwagą, nigdy nic poważniejszego, chociaż teraz od roku wziąłem się za siebie i staram się trzymać dietę/ćwiczyć z nadzieję że pomoże mi to w rozwiązaniu tego problemu. Nie znam się na tym aż tak, ale mam wrażenie że jeżeli uda mi się być bardziej wysportowanym to chociaż zniknie problem nadmiernego czerwienienia się podczas uprawiania sportu.

Przyznam szczerze, że ten problem mnie przerasta i przez tą z pozoru nie szkodliwą dolegliwość miałem dość niskie poczucie własnej wartości i kompleksy. Całe dzieciństwo czułem się pokrzywdzony. Nie jestem nieśmiały, mógłbym bez problemu występować publicznie, zagadywać do dziewczyn, gdyby tylko nie zdradzał mnie własny organizm.

Nie wiem czy to ma jeszcze jakieś znaczenie, ale lubię siedzieć po nocach. Jeżeli mam wolne, to wolę posiedzieć dłużej i spać do późnej godziny. Jeżeli się nie wysypiam to też często przyczynia się to do zwiększenia czerwienienia.


Jeżeli masz jedną z rad typu: "Staraj się nie myśleć o tym", "Oddychaj głęboko", "Nikt tego nie zauważa" lub cokolwiek co można wyczytać po wpisaniu frazy "Jak nie być czerwonym?" w googlach, to proszę nie pisz. To nie jest zwyczajny problem, bo czerwony potrafię być nawet po trzygodzinnym nudnym filmie w ciemnym kinie, po tym jak rano wstanę lub po 2 godzinach czytania książki. Owszem stres powiększa tą dolegliwość, ale nie jest jej głównym czynnikiem.

TL;DR: Czerwienienie twarzy, nawet w bezstresowych sytuacjach. Normalne metody nie działają, nie jest to zwykły burak od występowania publicznie.

Przepraszam że tak długo, ale warto było spróbować opisać problem, jeżeli jakiś specjalista miałby czas na jego analizę.