Problem z którym zmagam się od lat, objawy:
nadkwaśność żołądka – lek Nolpaza 20mg, wynikająca z grzybicy języka i przełyku (biały nalot, który razem ze śliną spływa do żołądka i pobudza soki trawienne)
grzybica – lek Flucofast 50mg, po kilkunasto miesięcznej „terapii” bóle nerek, częstomocz, nieregularny stolec, grzyb przytłumiony ale nie znika.
Odstawiłem Flucofast, pojawiły się bóle głowy , zmęczenie, trudności w koncentracji itd.
ale nerki zaczęły działać normalnie i stolec też jakby w normie.
Badania które wykonałem szukając na ślepo przyczyny:
Tomografia komputerowa klatki piersiowej/ jamy brzusznej z kontrastem
Badania płuc, badania serca (z powodu bólu z lewej strony, jednak to najwyraźniej był kwas w żołądku
gastroskopia
rtg przewodu pokarmowego
Badania stolca
Helicobacter pylori – wynik negatywny
Badania krwi
Wychodzi na to że jestem hipochondrykiem, ale...
Cały czas miałem i mam obniżoną odporność (no bo skąd ten grzyb?) , żadna angina, grypa i kaszel mnie nie omijały, więc trzeba było wyciąć migdałki.
Po operacji jako lek osłonowy podano Biofazolin w uderzeniowej dawce - lek przeciwbakteryjny o szerokim spektrum działania. Pomijając chwile krótko po zastrzyku, poczułem się świetnie, płukałem gardło wodą utlenioną i patrzyłem jak nalot z języka znika! Wreszcie poczułem smaki!
Wszelki ciężar z głowy zniknął, po prostu odetchnąłem.
Po wyjściu ze szpitala efekt utrzymał się przez 3 dni, później przyszedł potworny ból głowy (prawej półkuli i szyi) , kwas w ustach, ból w klatce piersiowej (żołądek) i ból śledziony (zakryty kołdrą czułem jakby ktoś rozpalonym prętem grzebał pod lewym żebrem, chłód trochę pomagał)
Śledziona wciąż jest lekko powiększona. Grzybica wynika z osłabienia organizmu, imho jest wynikiem ubocznym czegoś na co wtedy zadziałał Biofazolin i co męczy mnie od lat.
A nadkwaśność jest wynikiem grzyba.
CO może utrzymywać się przez lata, obniżając odporność i być wrażliwe na lek przeciwbakteryjny?