Witam serdecznie.

Wczoraj byłem u dermatologa gdyż skończyły mi się leki na trądzik. Przy okazji pokazałem lekarce czerwone plamki na ciele. Lekarka stwierdziła, że są to naczyniaki. Zapytałem co to takiego a ona powiedziała że pękające naczynka krwionośne. Zapytałem czy to się jakoś leczy, odpowiedziała że można zamrozić ale nie wie czy jest sens bo i tak się pojawią kolejne. Poradziła mi tylko żeby nie kąpać się w gorącej wodzie bo to tylko sprzyja ich powstawaniu.

Dzisiaj z ciekawości poszukałem w internecie co to są dokładnie te naczyniaki i z czego to się bierze. Byłem w lekkim szoku bo dowiedziałem się że jest to nowotwór ale na szczęście łagodny. Zastanawia mnie dla czego lekarka mi nie powiedziała że to nowotwór?

No więc założyłem ten temat bo się chcę dowiedzieć jeszcze czegoś więcej. Czy to jest faktycznie nie groźne i czy z tym nie da się nic zrobić? Wyczytałem też że te naczyniaki mogą pojawiać się w mózgu. Muszę też zaznaczyć że od kilku miesięcy co jakiś czas, dość często mam taki przeszywający ból głowy taki który trwa od 1sek do góra 2-3, raz po lewej raz po prawej stronie głowy. Czy to może być objaw właśnie powstania naczyniaka w mózgu? Z bólem głowy nie byłem u lekarza bo wyczytałem że to może być związane z nerwicą czy czymś takim. W sumie ten ból głowy zaczął się od tej pory gdy zmarł znajomy wujka na pęknięcie naczynka w mózgu, więc uznałem ze jestem przewrażliwiony na tym punkcie.

Ale wracając do tematu czy ten naczyniak jest jakoś groźny? Może lepiej iść z tym do lekarza pierwszego kontaktu ( i z głową przy okazji)?

Pozdrawiam i dziękuję z góry za zainteresowanie.

P.S. dodam że mam 20 lat.