Witam, jestem w 27 tygodniu ciąży do tej pory było wszystko dobrze choć nie obyło się bez stresu, to moja pierwsza ciąża i trochę jestem przewrażliwiona. W Poniedziałek byłam u gin i stwierdziła przy badaniu szyjki macicy że się nie oszczędzam ponieważ główka dziecka mocno naciska na szyjkę, ale nie skróciła się i jest jak najbardziej w normie, ale zaleciła gdy tylko możliwe odpoczynek najlepiej w pozycji półleżącej. Wziełam to sobie do serca i teraz głównie odpoczywam, robię tylko obiad i takie drobnostki ale w większości leżę na lewym boczku. Ale dziś rano po "ciężkiej toalecie" - (mam straszne zaparcia) czułam straszny ucisk tak jakby na pochwę i pęcherz, oraz jakby miesnie kegla chciały same sie napinać, mimo że przez godz leżałam nie przechodziło, dopiero jak poszłam siku i chwile pochodziłam troche przeszło. Może to głupie pytanie ale czy możliwe że silne parcie na stolec tak nawet przez 10 minut może powodować skurcze i pchać dziecko na szyjkę?