Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem gdzie umieścić pytanie, toteż sądzę że najlepiej będzie w tym miejscu.

Mam osiemnaście lat, zdarza się chorować, toteż organizm na pewno nie należy do szczególnie silnych. Na mononukleozę nigdy nie chorowałem, ewentualnie mogła przejść bezobjawowo i się o tym nigdy nie dowiedziałem.

Sytuacja wygląda mniej więcej w ten sposób, że między piątkiem a sobotą, u mojej siostry wystąpiła gorączka, bóle głowy , bóle gardła, poszerzone węzły chłonne. W poniedziałek dostała antybiotyk od lekarza, po jakimś czasie wyszło że ma wysypkę, chociaż prawdopodobnie miała ją przed wzięciem antybiotyku. Dzisiaj w szpitalu (co prawda nie stwierdzono, gdyż badań nie zrobiono) ale lekarz rzekł iż jest to najprawdopodobniej właśnie wyżej wymieniona choroba.
Dziś, w środę, przez przypadek zjadłem coś co wcześniej "nadgryzła" ona.

W związku z tym, mam kilka pytań.

1. Jakie jest prawdopodobieństwo że zaraziłem się od niej?
2. Jakie jest prawdopodobieństwo że choroba przejdzie u mnie bezobjawowo, lub że przechodziłem ją wcześniej?
3. Kiedy mogę spodziewać się jakichkolwiek objawów choroby, kiedy one wystąpią?
4. Czy mogę sobie pozwolić (obecnie, teraz) na całowanie, seks bez prezerwatywy?
5. Jak mogę dowiedzieć się czy rzeczywiście jestem chory? Nie ukrywam że w pieniądze nie opływam, a nie wiem ile kosztują badania krwi.

Jako hipochondryk, prawdopodobnie zaraz i tak dostanę bóli gardła, chociaż podobno objawy występują po miesiącu od zarażenia.

Nie mogę się nazwać laikiem, wiedzę w tej kwestii mam fundamentalną lub mniejszą. Nie wiem czy mam podstawy do obaw, jednakowoż zdecydowanie nie chcę zarazić kogoś innego, oraz nieco egoistycznie martwię się też o własne zdrowie : )

Uprzejmie proszę o odpowiedzi - i z góry za nie dziękuję.