Witam.

Zrobiłam morfologię krwi (ponieważ miałam kołatanie serca, niskie ciśnienie, byłam ospała, zmęczona, trudno było mi się skupić, nic mi się nie chciało i wszystko mnie męczyło no i dość duża strata wagi). Badanie krwi zlecił lekarz ogólny - wylądowałam u niego, ponieważ przez długi czas czułam chrupanie w klatce piersiowej. Na szczęście teraz już mniej. Mimo wszystko zrobiłam wczoraj badanie krwi.

Wszystko jest w normie poza:

Cholesterol LDL (max. to 130) a ja mam 147,2 [mg/dl]
Cholesterol całkowity (min. 140, max.200) a ja mam 233,2 [mg/dl]
Kreatynina (min. to 0,5, max. 0,9) a ja mam 1,02>60 [mg/dl > ml/min/1,73m2]
TSH 3-cia generacja (min.0,55, max.4,78) a ja mam 8,843 [ulU/ml)

Dodam, że jestem kobietą, mam 24 lata, ostatni raz tarczyce miałam badaną dwa lata temu i było OK, mam 168cm i ważę 41 kg ... moja maksymalna życiowa waga to 48kg i nigdy się nie odchudzałam a mimo tego waga spadła do 41kh :/

Czy wynik TSH jest mocno zły? Czy to już świadczy o jakimś złym stanie/ niedoczynności tarczycy?
Czytałam na innych forach, że będę skazana na branie leków do końca życia ... To prawda? No i że niedoczynność może mi się przekształcić w nadczynność.
Czy przytyję? Bo nie chcę a podobno od tego mogę zrobić się gruba ...
Czy wynik da się jakoś uregulować , żeby było OK i już się nie leczyć na tą tarczycę?

Jutro idę do kardiologa. Na pewno wybiorę się do endokrynologa ale zanim będę mieć wizytę to potrwa trochę - dlatego pytam, żeby nie martwić się na zapas. Dodam, że mama ani tata nie chorują na tarczycę. Dziękuję z góry za odp.