Zrobiłam raz coś strasznie głupiego nakładając sobie nieodpowiedni kosmetyk na skórę brwi i jeszcze nie zmyłam tego w porę. Skóra nie mogła oddychać i brwi zaczęły wypadać. Stan zapalny cały czas się rozwijał. A ja dalej nieświadoma do końca, że to coś poważnego, próbowałam zakryć puste miejsca. Ostatecznie, nie było dnia żeby nie wypadały, w dodatku w bardzo dużej ilości. Trwa to już od dawna i mogę tylko powiedzieć, że największa ilość jaką pamiętam na dzień to łącznie aż 30 brwi. Oczywiście nawet w najgorszym okresie taka liczba nie pojawiała się dzień w dzień bo nic by na nich nie zostało. Były przerzedzone i miały zawsze jakieś zupełnie puste miejsca, co zmieniało dziwnie naturalny rysunek brwi i powodowało ogromny stres. Włoski słabo trzymały się w skórze. Cały czas miałam wrażenie ze przy najmniejszym dotknięciu wypadną. Za to skóra na początku złuszczała się z okolic brwi a w końcu zaczęła produkować coraz więcej łoju aż na skórze tworzyły się "kryształki" ropy bardzo mocno przyczepione do powierzchni. Ściągając je można było wyrwać dodatkowe włoski, które tam się znajdowały. Momentami ten obszar skóry był cały pokryty ropą. Kremy i olejki nie pomagały do czasu kiedy zastosowałam olej kokosowy (podobno ma właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne). Na początku stosowania piekła/łaskotała skóra co było ciężko wytrzymać, po jakimś czasie już było w porządku. Ten zminimalizował trochę objawy tzn. po pewnym czasie (przy ciągłym stosowaniu) niemal zupełnie zniknął problem z ropą i ogólnie wyglądem skóry z wierzchu ale brwi jak wypadały tak wypadają tyle, że w mniejszych ilościach. Są jakby trochę mocniejsze. Ale to wciąż sporo, dalej nie ma dnia, żeby nic nie wypadło, wciąż w wielu miejscach ich brakuje. Odrastają cały czas ale wolno, co pojawią się nowe to wypadają kolejne. Tak więc stosuję bez przerwy ten olejek i staram się systematycznie oczyszczać skórę (delikatnie, wacikiem nasączonym płynem micelarnym) szczególnie, że sam specyfik to tłuszcze nasycone i w końcu też zatykał by pory skóry. Wiem, że konieczna jest wizyta u dobrego dermatologa ale zastanawia mnie co to może być i czym jeszcze mogę spróbować sobie do tego czasu pomóc. Bardzo źle to znoszę i było by łatwiej gdyby chociaż odrosło ich trochę więcej, na tyle by nie było "dziur" a tak nie chcę się pokazywać. Moje brwi były dosyć wyraziste i tym mocniej widać różnice. Od razu zaznaczam, że wcześniej na skórze pojawiały się czasem zaczerwienienia przy niektórych mieszkach włosowych, teraz raczej nie ale nigdy nie czułam świądu co jest chyba charakterystyczne przy różnych schorzeniach. Kiedyś tylko, zanim stosowałam kokos, miałam przez moment dziwne uczucie na skórze za każdym razem jak akurat się denerwowałam.