Witam,

Jestem 23 letnią dziewczyną. W wieku 15 lat zachorowałam na ziarnice złośliwą, przeszłam leczenie chemie i radioterapię. Od 8 lat pozostaję w remisji. Problem który mnie dotknął dotyczy kaszlu. Na początku lipca przeziębiłam się. Zaczęło się od lekkiego kaszlu, kataru, kichania. Poszłam do lekarza który stwierdził infekcję wirusowa bakteryjną. Dostałam tabletki na gardło i kaszel. Nie pomogło. Kaszel stał się większy, głębszy. Po dwóch tygodniach zmieniłam lekarza. Okazało się że mam atypowe zapalenie płuc. Dostałam antybiotyk. Ze względu na moją onkologiczna przeszłość lekarz zlecił również badania krwi, oraz prześwietlenie płuc. Wyniki krwi są w normie. Co do prześwietlenia zaczynają się schody. Z opisu radiologa wynika że wszystko jest dobrze, jednak mój lekarz nie zgadza się z tym. Widzi jakąś wnękę przy sercu, zagęszczenia i uważa że coś jest nie tak. Wysłał mnie na badanie spirometryczne - w normie, usg serca - tachykardia, hiperkineza (dostałam leki), badanie tarczycy w normie. Dostałam skierowanie do specjalisty na oddziale płucnym - ordynator zobaczył zdjęcie i stwierdził że nie widzi żadnego zapalenia i nic złego się nie dzieje. Skończyłam brać antybiotyk, płuca osłuchowo czyste a kaszel pozostał. Jednego dnia jest suchy i płytki, drugiego głęboki i odrywający się, trzeciego dnia mam napady co kilka godzin, czwartego nic się nie odrywa, a w piątek ciągle odchodzi mi wydzielina. Wydzielina jest koloru białego, jedynie rano jest żółta i też nie zawsze. Strasznie szybko się mecze, mam zadyszkę, boli mnie głowa, ale ogólne samopoczucie jest dobre. Początkowo podejrzewałam alergię, ale nigdy nie byłam alergiczką. Nie kicham, nie łzawią mi oczy, nie mam wysypki, nie mam kataru. Proszę o pomoc, cenne rady które pomogą wyjaśnić co się ze mną dzieje. Ręce już mi opadają a lekarze straszą mnie nawrotem.

Z góry dziękuje za pomoc,
Pozdrawiam Binn