Witam. Może najpierw opowiem jak wyglądał mój ostatni miesiąc. Pod koniec stycznia dopadło mnie coś dziwnego gorączka trzymała mnie ok 3 dni. Musiałem niestety jakoś doraźnie się wyleczyć, bo egzaminy na uczelni i przyjmowałem na noc peralgin, który w pewnym stopniu postawił mnie na nogi - gorączka przeszła. Natomiast między czasie pojawiały mi się dziwne objawy związane z klatką piersiową. Ani to ból ani duszenie. Po prostu takie uczucie parcia, czasem od dołu, od boku od środka. Czasem pojawia się dziwne uczucie pod pachami, jakbym po prostu miał coś włożonego pod nimi, lecz jeśli chodzi o węzły chłonne to lekarz nic nie wyczuł. Momentami miałem też uczucie słabości jakbym miał zaraz paść. Na te dolegliwości po wizycie u lekarza i stwierdzeniu, że moje gardło jest nie takie jak powinno być dostałem lek Ramantin - antywirusowy (na 2,5 dnia). Niestety po tygodniu wróciłem jak bumerang do lekarza bo nie było widać za bardzo efektów działania tego leku, przypisał mi Gropsinosin, też na 2,5 dnia. Po tym tez nie było widać efektów. Wróciłem kolejny raz do lekarza, dostałem tym razem antybiotyk Klabax 500, do przyjmowania przez 7 dni, lecz nadal brak efektów działania - już miesiąc czasu zaraz będzie jak mnie to męczy. Po za tym Klabax działał naprawde dziwnie na mój organizm, pobudzająco, tętno ponad 100, jakieś drgawki od czasu do czasu - lekarz kazał odstawić. Miałem robiona morfologię - nic nie wykazała, EKG - OK, w przyszłym tygodniu jadę na RTG klatki i badanie moczu. Po za tym mam stan podgorączkowy - 37, który nie ma zamiaru spadać. Co dziwne te objawy z klatą nie utrzymują się przez cały dzień, tylko zazwyczaj po południu. Nic mnie nie boli na nic nie narzekam po za tym ustrojstwem któro nie daje mi normalnie funkcjonować. Lekarz powoli zaczyna rozkładać ręce nie wie co mi jest, ale upiera się nadal że to jakiś wirus.

Co Wy na to?
Proszę o jakieś sugestie, podpowiedzi.