Nie wiem czy wybrałem odpowiedni dział, ale wszystko jest tu podzielone a ja mam raczej złożony problem. Mam też iść do neurologa a że terminy są jakie są jeszcz nie byłem to napisze w tym dziale. Witam! Mam 19 lat. Oto dokładny opis tego co dzieje mi się już od ponad 4 miesięcy a właściwie ponad rok. Tekst będzie długi i męczący ale proszę o przeczytanie go dokładnie i pomoc. A więc tak:
Właściwie zaczęło się już wczesną jesienią 2009r. Pierwszym objawem było ściskanie w klatce piersiowej i bardzo lekkie przyduszanie, trwało to około 2tyg. wtedy przy zajęciach typu szybszy spacer przez miasto dostawałem lekkiej zadyszki. Stwierdziłem, że może to być przez papierosy i odstawiłem fajki na tydzień poprawy nie było lecz nie czułem się jakoś bardzo źle raczej bedziej się martwiłem niż to było tego warte. Bóle po 2 tyg ustały lecz pokazał się ucisk jakby kolka przy wątrobie, kiedy coś zjadłem po chwili ustawał lecz z każdym dniem był co raz silniejszy, nie ustępował już po zjedzeniu, zaczęły się zaparcia, osłabienie i obniżona odporność. przez jakiś czas nic z tym nie robiłem bo nie widziałem nawet co to i jakoś nie przyszło mi do głowy żeby iść z tym do lekarza. W końcu jednak wybrałem się wtedy jeszcze do pediatry, lekarka bez żadnych totalnie badań stwierdziła, że jest to stłuszczenie wątroby i przepisała mi krople "nux vomica" te krople pomagały albo i nie sam nie wiem, ucisk raz był słabszy raz mocniejszy, czasem znikał całkowicie. Pamiętam, że nasilał się mocno kiedy zapaliłem. Kolejna lekarka, stwierdziła po 3 miesiącach, że to nie wątroba ale jelita i spytała czy czymś się może nie stresuję, fakt, że stresu trochę miałem przez cały ten okres bo w wakacje robiłem prawko, szukałem pracy a do tego zacząłem się przejmować zdrowiem bo co rano wstawałem i do śniadania oglądałem sobie 2-3odcinki dr Hous-a. W maju 2010 miałem robione USG jamy brzusznej i wszystko wyszło w porządku, lekarz który robił USG powiedział, że to raczej zaburzenia czynnościowe niż organiczne i to faktycznie może być stres. Jednak wtedy już od około miesiąca nic mi nie dolegało, znowu czułem się dobrze i nic mmnie nie bolało. Aż do wakacji. Gdzieś w połowie wakacji, zaczęły mi się mocne bule krtani, myślałem, że to z przeciągów lub papierosów, lecz palić nie przestałem, aha dodm też, że miałem wtedy kilka przeziębień które leczyłem w ciągu pół dnia fervexem i dalej na dwór. Bóle krtani zniknęły ale zaczęło się gryzienie po prawej stronie kletki piersiowej i w nosie jakby zatoki, lało mi się po prostu z nosa na oskrzela. Prawdopodobnie zaczęło mi się wtedy zapalenie oskrzeli i gdybym pomyślał i poszedł z tym do lekarza to pewnie dzisiaj nie nawet bym nie pomyślałem, żeby pisać cokolwiek na żadnym z takich forów. Doszły do tego ciągnięcie jakby w płucu, i fale gorąca przechodzącewłaśnie z tego płuca do prawej strony głowy. Obniżona odporność, osłabienie, gryzienie pod żebrami po obu stronach i w żołądku, nagłe biegunki. Pewnego dnia pojechałem odwiedzić kumpli z innego osiedla, wypiłem 1l energy drinka i zaczelismy się dla jaj szarpać od jednego dosłaem w przeponę. Siędziałem jeszcze z godzinę u nich ale zaczynałem się czuć co raz dziwniej, słabo i czułem silne ciągnięcie jakby właśnie przepony. Wróciłem do domu, położyłem się spać ale nie mogłem zasnąć, miałem dreszcze, przyduszało mnie, i to ciągnięcie w przeponie było coraz silniejsze. Myślałem, że następnego dnia przejdzie jednak nie przeszło... Zaczęły mi się zaparcia, skurcze w brzuchu, bardzo częste parcie na mocz wszystko było co raz silniejsze. Co dziwne wszystko dzieje się okresowo 2tyg jest gorzej 2tyg lepiej. z czasem skurczowe bóle brzucha były co raz silniejsze, zauważyłem też że mam co raz gorszą kondycję, napady gorąca, na początku grudnia znowu byłem przeziębiony. Wtedy zauważyłem coś dziwnego, po inhalacji, lub nawet przy wysmarkaniu się mięśnie brzucha jakby nagle się rozklejały to był jaki skok mięśnia i ból przechodził jednak tylo z lewej strony (może to dla tego, że prawa jest bardziej zainfekowana i mam skrzywioną prawą przegrodę nosową). W połowie grudnia bóle brzucha jakby się zmniejszyły za to doszły kłucia w głowie od góry czaszki aż do podniebienia, duszenie, płyti oddech, drętwienie prawej strony ciała, problemy z oddawaniem moczu (tzn. chce mi się, ide ale nie mogę się wysikać), pieczenie i kłucia w prąciu, 0 kondcji, a przy próbie biegu puls chyba 150 skurcze całego ciała, drżenie mięśni totalne osłabienie (np. przy schodzeniu po schodach trzęsły mi się nogi), mam też problemy ze wzwodem... na pe..sie pojawia się dużo cienkich czerwonych żyłek, zaczyna mi się jakby gotować krew w całym ciele, robi się ciemno przed oczami i ogólnie jest to straszne, dziwne jest też to, że pojawia się jakby zaschnięta sperma o.O... już po czuję się strasznie słabo, kręci mi się w głowie. Po za tym mam też częste odrealnnienia, sztywnienia mięśni, mrowienia, swędzenie. Miałem już kilka razy robioną morfologię, OB, mocz, kał i wszystko wychodzi idealnie, jedynie co to w kale znaleźli lamblie. Dostałem na nie tinidazol i vernicadis. Po dawce tinidazolu po 3ech godzinach objawy zniknęły ale to było jeszcze w zeszłym roku kiedy bolał tylko brzuch. Wszystko wróciło po 3ech dniach. Mam stwierdzone przewlekłe zapalenie zatok, podejrzenie wielopolipowatości jelita grubego. Wczoraj było u mnie pogotowie bo dostałem zawrotów głowy, przewróciłem się i robiło mi się ciemno a do tego miałem uczucie jakby moje ciało było za ciasne, ojciec wezwał pogotowie, lekarz podpowiedział mi, że mam się następnego dnia prześć do przychodni i poprosić o test na boreliozę bo objawy: Borelioza – Wikipedia, wolna encyklopedia - głównie objawy przewlekłej boreliozy pasują prawie idealnie. Proszę o jakąś podpowiedź, trwa o już ponad 4miesiące i mam serdecznie dość to nie pozwala normalnie żyć. Pomocy!!!