Witam,

historia tego tematu jest długa więc nie będę się rozpisywał
W skrócie sytuacja wygląda tak. Przychodząc w poniedziałek do pracy strasznie się stresuję. Już jak wstaje w niedziele rano myślę o poniedziałku i stresie związanym z tym dniem. Pracuję jako spedytor jest to dość stresująca praca ale do zniesienia. Idąc w poniedziałek do pracy ( mamy biuro na 2 piętrze ) Po wejściu po schodach serce wali mi tak, że całe ciało mi lata. Ręce i barki drgają. Zawsze wchodzę do toalety uspokoić się ale mam wrażenie, że to tylko potęguje problem ponieważ patrzę na zegarek 3 minuty do 8;00 O NIE! zaraz trzeba bedzie wejść do biura tam siedzi zły szef itp itd. No i moment samego wejścia najgorszy :/ Wchodzę i czuję straszne pieczenie karku jakby ktoś mnie wrzątkiem polał. Zaczynam rozkładać laptopa i inne pierdoły ręce mi latają jak i reszta ciała ( wibrujący głos ). Jeśli szef wraz z swoim bratem na mnie nie patrzą to z Bogiem sprawa ale jeśli na wejściu coś to mnie mówią to normalnie muszę trzymać się za głowę, żeby mi nie latała Coś strasznego. Początkowo myślałem, że to od alkoholu bo lubiłem potańczyć w piątek i sobote ( nigdy w niedziele ). Więc po pierwszych objawach przestałem zupełnie pić w weekendy ale to nic nie daje :/ Nie wiem czy to sprawa dla neurologa czy dla psychologa. Z góry dzięki za odpowiedzi!