Witam,

Dwa lata temu dostałam silnego ataku nadbrzusza. Tak silnego ze rodzice wezwali pogotowie. Ból ustapił jednak powrócił. Stwierdzono że mam kamienie w pęcherzyku żółciowym i od tego tego ataki i wycięto mi woreczek. Mija już drugi rok a ja mam nadal silne bóle. Ostatni był w sobote to nie wiedziałam czy przeżyje i jechałam z rodzicami na pogotowie. Miesiąc temu porobiłam badania. Tomograf jamy brzusznej - wszystko jest dobrze, gastroskopia - wszystko jest dobrze, kolonoskopia - wszystko jest dobrze, rezonans kręgosłupa - malutkie wypukliny które nie odpowiadają za bóle nadbrzusza że na pewno to nie są bóle od kręgosłupa.
Badania amylazy, crp a nawet nowotworowe trzustki wykazały że wszystko jest ok i nie ma powodu do obaw . Więc pyta się... skąd te bóle??? co mi jest??? czy ktoś potrafi mi pomoc?? jest jakiś mądry lekarz który się rozpozna i mi pomoże??? dam wszystkie pieniądze, wyjade wszedzie ale proszę pomóżcie mi. Ból jest przerażliwy, dodam tylko że codziennie łykam no spe i ibuprom. Coś jest nie tak... Wszystkie badania wykonuje prywatnie...
Potrafi mi ktoś pomóc???
Proszę o pilny kontakt....