Jestem kobietą, od 3 lat nadmiernie wypadają mi włosy. Przynajmniej od 3 lat to zauważam, możliwe, że zaczęło się to wcześniej. I tak. Chodziłam na konsultacje do wielu specjalistów, żaden z nich nie zdiagnozował czynników chorobowych.
1. podstawową morfologię mam w normie
2. hormony żeńskie w normie
3. hormony "męskie" w normie
4. hormony tarczycy w normie
5. ferrytyna i żelazo w normie

- mam stwierdzone alergie, jedną dość mocną, całoroczną
- OB w granicach normy, choć, według mnie, niepokojąco przy górnej granicy (jest wyższe aniżeli mojej 70-letniej babci; mam 22 lata)
- moje mieszki włosowe nie zanikają, rosną mi nowe, słabe włosy, ale wypadają (z cebulkami) zanim w ogóle osiągną jakąś większą długość
- podejrzewam u siebie jakąś chorobę skóry skalpu, mam dwa nieduże ogniska, niewielki świąd
- mało kiedy się stresuję, prowadzę spokojny tryb życia

Wypisałam parę faktów. Może coś mi zasugerujecie. Czasem załamuję się nad tym, że trwa to tyle czasu, a ja nadal nie mam pojęcia co mnie trawi.