Moja historia z łupieżem zaczeła się dawno temu. Obecnie mam 21 lat a pierwsze oznaki tego cholerstwa widziałem już kilka lat temu. Jakoś się tym nie przejmowałem tym bardziej, że stosując h&s łupież czesto znikał. Od niespełna roku zaczeło mi to przeszkadzac... próbowałem domowych sposobów ale na nic się one zdawały. W maju odwiedziłem dermatologa po raz pierwszy. Każdy chwali Panią doktor dlatego po przepisaniu przez nią płynu elosone i szamponu selsun blue, zadowolony udałem się do apteki i rozpocząlem kuracje. Rezultaty były wysmienite - zero łupieżu. Skończyłem elosone, a za niecały miesiąc łupież wrócił i to nawet większy. Udałem się do innego dermatologa (również chwalony przez inne osoby). Zdiagnozował ŁZS i przepisał mi płyn Laticort. Stosowałem to ponad 3 tygodniu i efekty liche.. Teraz znów chce się udać do tego samego lekarza i powiedzieć, że efektów prawie nie widać

Moje pytanie do Was- czy da sie to wyleczyć? Jeżeli płyny nie pomagają to może jakieś tabletki? Może warto zrobić morfologie lub inne badania? Dodam, że moje włosy się nie przetłuszczają a sam łupiez jest raczej suchy. Nie jest zółty tylko śnieżnobiały.