Dwa lata temu zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy. Od momentu pojawienia się pierwszych objawów: tycia i zmęczenia do momentu diagnozy i przypisania leków przytyłem prawie 40kg mimo czynnego uprawiania sportu, z którego musiałem zrezygnować gdy stałem się zbyt gruby. Z początku leki trochę pomagały, schudłem 5kg w miesiąc, jednak potem zacząłem znowu czuć się źle i waga nie chciała drgnąć. W końcu zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Ciągłe zmęczenie i problemy ze wzrokiem nie pozwalają mi ćwiczyć na tyle intensywnie by zgubić masę. Czy zatem liposukcja w moim przypadku byłaby rozsądnym rozwiązaniem?

Nie chodzi mi rzecz jasna o wsparcie moralne, raczej o opinię czy taki zabieg w mojej sytuacji jest bezpieczny, lub czy są dla niego jakieś alternatywy.