Podczas szamotaniny zostałem przypadkowo uderzony łokciem lekko poniżej górnej części nasady nosa, stało się to w niedzielę rano. Po uderzeniu wyleciało mi troszkę krwi. Oglądałem nos z każdej strony i nie wydawał mi się skrzywiony, może dlatego, że miałem opuchliznę, którą zaraz okryłem kompresem z lodu. Jednak po 1-2 dniach, gdy opuchlizna znacznie zeszła (smarowałem maścią z arniki górskiej), zauważyłem, że nos jest lekko skrzywiony. Szczególnie widać to przy półświetle lub przy poruszaniu nozdrzami. Czasami przy oddychaniu boli mnie przegroda po stronie opuchlizny. Oczywiście przy dotykaniu nos dalej boli.
Moje pytania brzmią następująco:
Co powoduje, że ten nos jednak w jakimś stopniu jest skrzywiony? zbite chrząstki, kość?
Czy jest jakakolwiek szansa na nastawienie tego nosa przez chirurga po zaledwie 3 dniach od wypadku? Np. w prywatnej poradni chirurgii ogólnej? Inne alternatywy?
Czy czas na interwencje w tej sprawie, po takim czasie, ma teraz spore znaczenie?

Z niecierpliwością oczekuję na wyczerpującą odpowiedź.
Dziękuje.