Witam,
mam problem z katarem od ponad 2 lat. Mój katar zaczął się jakoś 2 lata temu w październiku. Nie byłam przeziębiona, ani chora. nie zmieniałam miejsca zamieszkania , mam w domu psa ( od dziecka wychowywałam się z psem), zmieniłam pościel ( jakieś specjalne dla alergików), nie byłam na żadnej wycieczce, nie miałam kontaktu z niczym z czym wcześniej nie miałabym kontaktu.
Teraz trochę o moim katarze.
Kładłam się spać zaczynałam kichać, leciało mi z nosa, potworny katar, pół nocy nieprzespanej, zasnęłam budziło mnie kichanie, takie "kręcenie w nosie" i znowu to samo.
Wstawałam rano od nowa katar wodnisty, kichanie.... w ciągu dnia nawet pare razy to samo..
Myślałam ze się wykończę.
Poszłam do alergolog a. Zlecił mi testy przepisał tabletki (Rupafin, i krople Nasonex). Leki niby pomogły na jakiś czas, że tak się nie męczyłam, ale na krótko.
Z pierwszych testów nic mi nie wyszło, poszłam na testy pokarmowe, Pani zmieniła mi tabletki na clatra. Testy pokarmowe też nic nie pokazały, byłam u laryngologa.
Laryngolog nic nie stwierdził. ( w wieku 9-10 lat miałam złamany nos, ale Pani laryngolog powiedziała, że nie od tego jest mój katar, pomimo nieznacznie skrzywionej przegrody nosowej)

Moje leczenie trwa dwa lata ze względu na kolosalne kolejki.( 1.wizyta za miesiąc testy potem za trzy miesiące 2.wizyta i następny miesiąc na testy i potem wizyta...

Zmęczona katarem zrobiłam wymaz z nosa wyszło mi z badania: Micrococcus species- pojedyncze kolonie
Pani alergolog stwierdziła, że nie mam się tym przejmować, że to nie przez to mam katar.


Nie wiem co mam zrobić, moja Pani alergolog ma mnie gdzieś i leci hurtem pacjentów -co 5 min następny:/
Katar nie daje mi spokoju. Jestem wścieła bo tabletki nie pomagają mi za bardzo.
Jeśli czegoś nie opisałam albo coś jest nie zrozumiałe proszę o kontakt, postaram się wyjaśnić...


Proszę o pomoc, bo moja cierpliwość i wytrzymałość się kończy.
Pozdrawiam