Witam
OKolo 6 tygodni temu doznalem urazu uda powstalego wskutek bardzo silnego uderzenia przodem uda w blok betonowy. Przez pierwsze dni zignorowalem narastajacy bol gdyz sadzilem ze jest on wynikiem stluczenia. Niestety noga zaczela puchnac coraz bardziej. Szostego dnia dostalem goraczki 39 stopni. Nastepnego dnia goraczka minela wiec udalem sie do pracy. To byl rowny tydzien po wypadku. Tego dnia planowalem pojechac do szpitala gdyz noga nie miescila sie juz w nogawke spodni gdy druga noga wchodzila swobodnie. Kolano bylo zakryte calkowicie przez opuchlizne a kazdy krok przyprawial mnie o straszny bol. Po poludniu wyladowalem w szpitalu gdzie zostalem zatrzymany na obserwacje. Wiem ze popelnilem blad i powinienem udac sie do lekarza duzo wczesniej. Podejrzewano ze cisnienie wewnatrz nogi moze uszkodzic mi konczyne. Dzis mija 5 tydzien odkad bylem w szpitalu. Od tego czasu wystapily: wylew krwi pod skore - wielkie brunatno fioletowe pola i smugi krwi ktore obecnie w zasadzie znikaja. Spanie na lewej nodze(stronie) bylo wrecz niemozliwe. Cala noga jest bardzo oslabiona (kondycja miesniowa) Nadal poruszam sie kulach - obecnie juz jednej. Kucanie nadal jest bolesne. Tyl uda i zewnetrzna strona nogi bardzo wrazliwa na dotyk- bol. Lydka oraz okolice kolana nadal mocno pobolewaja. Jestem obecnie na zwolnieniu lekarskim , zastanawiam sie jednak czy nie udac sie znow na wizyte czy jednak jak zalecil lekarz cierpliwie czekac - gdyz spojrzal on w moj raport medyczny i powiedzial wprot ze patrzac po rozmiarze nogi w dniu w ktorym zglosilem sie do szpitala bol ustapi dopiero po 3 miesiacach. Zostaly mi przepisane zabiegi rehabilitacyjne w postaci rowerka stacjonarnego i duzo odpoczynku. Nie wiem czy isc po druga opinie lub tez jak postepowac w tym przypadku.