Witam.
Mam 22 lata, z problemem krwawień międzymiesiączkowych zmagam się od ponad roku.
Jako pierwszego lekarza ginekologa miałam bardzo dobrą lekarkę, która po badaniach przepisała mi luteinę,ponieważ miałam bardzo niski progesteron i leczyłam się nią około 4-5 miesięcy. Później wszystko było w porządku, aż do momentu kiedy zaczęłam mocno krwawić gdzie miesiączka była jeszcze daleko przede mną. I tak co miesiąc. Krwawienia występują około 7-10 dni po normalnej miesiączce i trwają około tygodnia, później parę dni przerwy i dostaję normalny okres. Zaznaczę że zawsze miałam i mam bardzo obfite i bardzo bolesne miesiączki, czasami doprowadzające do wymiotów,omdleń.
Poszłam więc do lekarza (niestety innego,byłam zmuszona) i powiedziałam o swoich problemie- dość silnych krwawieniach, całe szczęście bezbolesnych. Niestety tamta pani "doktor" nie słynęła z dobrej opinii i dlatego właśnie powiedziała mi (bez żadnych badań) że to normalne, niektóre kobiety tak mają... Po takim podejściu stwierdziłam, że muszę zmienić lekarza. Krwawienia nie ustępowały, z czasem były to dosłownie skrzepy krwi, było to bardzo uciążliwe dla mnie. Zrobiłam badanie usg dopochwowe, nastraszono mnie ,że to guz, bo nie było widać lewego jajnika, coś go przysłaniało, kazano zrobić mi markery nowotworowe. Na szczęście po badaniach okazało się że to nie żaden nowotwór,ale lekarz który wykonywał mi badanie nie wskazał żadnej dalszej diagnozy, a ja dalej krwawiłam...
Moja koleżanka poleciła mi świetną panią doktor i tak też się okazało. Od razu zrobiła mi masę badań, żeby wykluczyć wszystko. Okazało się , że może to być polip. Niby tak pokazywało badanie USG...bo do końca nie wiadomo co to było (jakiś cień na lewym jajniku). Pani doktor przepisała mi Duphaston, miałam go przyjmować przez 3 miesiące. W czasie jego brania krwawienie ustąpiło, poszłam na wizytę do swojej doktor i rzeczywiście powiedziała że polip zniknął... Ale niestety krwawienia trwają dalej, może jeden miesiąc było normalnie. Musze stwierdzić, że są one coraz silniejsze, przy tym czuję się bardzo osłabiona, mam lekkie zawroty głowy, bóle krzyża. Kolejną wizytę u ginekologa mam na początku kwietnia... Nie mam pojęcia co to może być, czy może po prostu taka już moja natura? Strasznie męczy mnie już ten nieustający problem. Z góry dziękuję za poradę.
Pozdrawiam