Witam,
jestem trochę przerażona, a mianowicie:
Mam 25 lat, okres praktycznie od samego początku bardzo regularny (30-32 dni), w kwietniu spóźnił się o 6 dni, ale jak już się pojawił to był normalny, standardowy można powiedzieć. Powinnam dostać 21-22 kwietnia, a pojawił się popołudniu 27 kwietnia. Trwał tak samo jak zawsze tydzień, 3 maja wieczorem już się skończył. A dzisiaj około południa chyba znów się zaczął, na to wygląda przynajmniej. Rano zauważyłam, że piersi mam nabrzmiałe, jakby spuchnięte, a kilka godzin później "zalało mnie". Nie stosuję antykoncepcji od września ubiegłego roku, dokładnie to od początku września 2011. W wieku 17 lat miałam usuwaną torbiel jajnika, jednak po zabiegu przez te wszystkie lata nie miałam żadnych problemów ginekologicznych. Regularnie się badam, ale ten dzisiejszy dzień bardzo mnie zaskoczył - nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się ani spóźnienie okresu ani jego ponowne rozpoczęcie po kilku dniach. Umówiłam się już na jutro do ginekologa, ale cały czas szukam po sieci jakichś informacji, a to powoduje u mnie stres. Przez chwilę miałam też wrażenie że będę musiała iść do łazienki i "oddać obiad", pomogło kilka głębokich wdechów. Mam czekać do jutra na wizytę czy może szukać jakiegoś lekarza na dzisiaj?? Czy to może być coś poważnego?