Witam.
Otóż jestem świeżo (tydzień) po przebytej anginie. W przeciągu 2-3 dni od zakończenia przyjmowania antybiotyku (klarmin - brałem go 2 tyg) zaczął się suchy i piekący ból gardła a konkretniej tylnej ściany gardła, myślałem, ze to nawrót anginy, więc niezwłocznie zgłosiłem się do lekarza, który oznajmił, ze branie 3 raz antybiotyku mija sie z celem (chorowalem juz 2 mies temu). Nie wygladalo to na angine. Kazał mi smarować gardło patyczkiem nasączonym fioletem gencjałowym + tantum verde 3-4 dni. Smarowałem przez 4 dni 2 x dziennie. Po zakończeniiu nie było szczególnej poprawy, ból nadal był. Dopiero po 2-3 dniach od zakończenia smarowania fioletem, zauważyłem poprawe (myśle, ze wysuszył mi gardło i to dlatego). Mam natomiast od wczoraj problem. Na tylnej scianie gardłowej po prawej stronie (blisko połączenia z jamą nosową) mam jakby rane. Nie boli mnie jakoś szczególnie, ale co jakiś czas gdy pluję widzę w wypluwanej wydzielinie krew. Ranka jest nieduża, ale od 2 dni nei chce sie zagoić, co jakiś czas krwawi. Czy może to być efekt smarowania tym fioletem (zadarcia gardła patyczkiem...),bądż może po prostu efektem wysuszenia gardła, czy może być to coś poważniejszego. Dodam że na początk towarzyszylo mi uczucie zatkania lewego ucha (to które nie jest po stronie rany). Z góry dziękuję za pomoc.