Witam Mam problem z krostkami już od pół roku Przy myciu zauważyłem na swoim żołędziu czerwone z początku niebolesne krostki.Wiadomo jak jest na początku - clotrimazolum, nizoral itd. Po miesiącu objawy delikatnie ustąpiły jednak świąd i zaczerwienienie nadal wdawały mi się we znaki. Postanowiłem odwiedzić lekarza rodzinnego... . W poradni otrzymałem dwie kolejne naście w tym znów clotrimazolum i betnovate. Po tej drugiej było gorzej. Polecono mi wizytę u urologa i tak właśnie zrobiłem. W nerwach przeczekałem dwa tygodnie aż w końcu dostałem się do rzekomego specjalisty. Lekarz stwierdził, że symuluję by wyrwać się ze szkoły i mam po prost zadbać o higienę osobistą ( zawsze o to dbałem! seksu też nie uprawiałem!) Z początku stwierdziłem, że lekarz wie lepiej i pewnie przesadzam... Po dwóch tygodniach Pojawiły mi się krwawiące i ropiejące rany, krostki zrobiły się bardziej czerwone, a ból nie do wytrzymania. Zdesperowany udałem się znów do lekarza rodzinnego, zaś ten bardzo zdenerwowany wysłał mnie do dermatologa. U tego lekarza oprócz wielkiego ochrzanu (za to, że nie poszedłem od razu do niego) dostałem sól fizjologiczną oraz maść detromycyna. To było straszne... trzy razy dziennie robić sobie okłady i jeszcze smarować się tą maścią. Po miesiącu było już dobrze, lekarz stwierdził, że jestem zdrowy, chociaż je nie bylem tego taki pewien, co później niestety się sprawdziło. Po kilku tygodniach od ukończenia terapii poleconej przez dermatologa pojawiły mi się czerwone krostki i plamy. Byłem na wycieczce... gdy wróciłem znów zastosowałem detromycynę i objawy ustąpiły. Niestety po tygodniu znów wracały. Udałem się do dermatologa, który stwierdził, że mam do niego przyjść gdy znów będę miał krostki i rany. Byłem oburzony tym, że zignorował moją przypadłość. W domu przypomniałem sobie, że na poprzedniej wizycie owy doktor stwierdził, że zmiana przypomina opryszczkę... Poszperałem w internecie i znalazłem antyvir. Jakaś poprawa była... niestety mnie nie zadowalała. Rok szkolny się skończył, a ja wyjechałem na wakacje niestety nie były one wymarzone znowu przez to świństwo. Pieczenie, szczypanie, ból.... wróciłem do domu, zrobiłem (prywatnie) posiew moczu, niczym się nie smarowałem. Posiew nic nie wykazał, jednak krostki były i w takim stanie znów odwiedziłem dermatologa. Ten stwierdził, że to jest już taka uroda.... myślałem, że go zabiję.... płacę ubezpieczenie, a nikt nie może mi pomóc! obecnie stosuję clotrimazolum, działa łagodząco. Każda wizyta u lekarza kosztuje mnie sporo nerwów, mam już tego dość. Może ktoś miał podobny przypadek i będzie mi w stanie polecić jakiś preparat z góry dziękuję za pomoc.