mojej 9-o letniej wnuczce w lipcu zrobiła się krostka na szyi. wyglądała jak obtarcie od łańcuszka. Obecnie jest to duża ropiejąca rana większa niż 5 zł. poniżej rany powstają bąble podchodzące wodą. Rana jest na tyle szyi,wchodzące w nią włosy są twarde od ropy. Dopiero dzisiaj zobaczyłam co się dzieje. Zdezynfekowałam,wycięłam włosy,psiknęłam pianką neosporinu(sprawdzony lek na rany u dzieci z USA),zabezpieczyłam gazikiem ale boję się co może być dalej,co to może być? Czy powinnam pójść z wnusią do lekarza? Proszę,odpiszcie czy ktoś miał coś podobnego? Boję się czy to nie od kleszcza bo wnuczka pierwsze oznaki miała po powrocie z Mazur. Anna Z.