Witam, mam wielki problem ponieważ od jakiegoś miesiąca mam jakiś pryszcz, krostę z krwią w środku, wyskoczył mi on około miesiaca temu, wyglądał całkiem zwyczajnie jak kazdy inny pryszcz, przy opalaniu leżałem na brzuchu i głowę podpierałem reka na tym prysczu i rozlał sie po nosie tworzac wielgachną plame na około 1,5 cm po pewnym czasie około 2 tygodni próbowalem to wycisnać ale nie dało rady, nos strasznie napuchł i bolał niesamowicie czułem jak pod skóra przelewa sie jakiś płyn, postanowilem to zostawić żeby nie paskudzić sobie skóry i czekałem aż wyjdzie mi górka ropna i bede mógł to wycisnąć. smarowałem to maścią maxibiotic, myłem twarz a to nie znikało ani nie wychodziła żadna górka żeby to wycisnąć, postanowiłem przedziurawić skóre aby mój nos przestal wygladac tak jakbym dostał wpiernicz, gdy ja przekułem leciała praktycznie krew w nietypowym jaśniejszym kolorze, jakby wymieszana z ropa czy coś, wycisnąłem jej bardzo duzo, nie znam sie na tym... co polecicie z tym zrobić? co to moze byc, zapalenie jakieś czy coś? bo zwyczajny pryszcz to nie jest...