Witam, mam 21 lat i od ponad pół roku przechodzę przez koszmar. Brakuje mi już nadziei na to, że ktoś mi pomoże. Odwiedziłam mnóstwo lekarzy, ginekologów, endokrynologów, gastrologów... uwierzcie, lekarzy każdej specjalizacji. Nikt nie wie jak mnie leczyć.


Zaczęło się w wakacje, w sierpniu. Przez kilka dni, rano miałam mdłości. Udałam się do lekarza który twierdził że to mogą być wrzody. Nie byłam w stanie nic zjeść, wymiotowałam. Jednak po kilku godzinach przechodziło. Pewnego dnia jednak nie przeszło. Silne wymioty, zawartością żołądka gdyż po kilku godzinach nie miałam już czym wymiotować. Zmuszona byłam wezwać pogotowie. Zawieziono mnie na SOR gdzie po 10 godzinach czekania, przy wymiotach stawiano diagnozy : zapalenie nerek, zapalenie dróg moczowych. Żadna nie była prawidłowa. Trafiłam do szpitala na odział gastroenterologiczny. Wymioty utrzymywały się przez 3/4 dni. Dieta zero, kroplówki. Wykluczono wrzody. Miałam pasaż jelita, kolonoskopię, gastroskopię, milion różnych badań moczu i krwi. Diagnoza - zdrowa jak ryba. Wypuszczono mnie ze szpitala.
Po miesiącu to samo, atak wymiotów przez kilka dni. Szpital i kolejny koszmar. Tu pojawiło się podejrzenie że może to mieć podłoże ginekologiczne, gdyż jak poprzednio wymioty wystąpiły równy miesiąc po poprzednich gdy miałam miesiączkę. Jednak po badaniach ginekologicznych nic nie wyszło. Podejrzenie tarczycy, jednak tsh w normie. (Za miesiąc mam termin na USG). Szpital nie chce mnie już przyjmować, po 6 razie powiedziano że oni nie wiedzą jak mnie leczyć. Co jednak mam robić gdy wymiotuję przez 3/4 dni ? Przecież się odwodnię.

Tydzień temu ponownie byłam w szpitalu, 6 raz. Tym razem przyjęto mnie na ginekologię, udało się to tylko "po znajomości"...

Jednak znów odesłano mnie bez diagnozy. A ja z przerażeniem oczekuję kolejnej miesiączki.

W skrócie napiszę co udało się ustalić. Nie jest tego wiele.
Mianowicie mam podwyższony poziom prolaktyny oraz niedobór witaminy D. Zażywałam bromergon, jednak przestałam.

Leczono mnie także tabletkami antykoncepcyjnymi, harmonet. 2 opakowania nie pomogły.

Do wakacji miesiączki przeżywałam bardzo boleśnie, zdarzały się wymioty ale jednorazowe. Teraz trwają one KILKA dni, nic przez ten czas nie jem - jestem pod kroplówkami. Czopki, tabletki nie pomagają. Nie pomaga nic, nawet będąc w szpitalu nie wiedzą co mi podawać i wymiotuję kilka dni.

Błagam o pomoc, może ktoś spotkał się z podobnym przypadkiem. Ja już nie wiem co robić. Co miesiąc trafiam do szpitala, mam wyjęty tydzień z życia. Mam już dość...