Z pozoru moze sie to wudac śmieszne, ale pytam na powaznie. Duzo jeżdżę samochodem, czesto sobie podspiewywalem, zeby nie przysnac do tego co akurat w radiu leciało. Raz przy wyciaganiu wysokich dźwięków cos sie zadzialo, ciezko mi to opisać, ale tak jakby cos sie w gardle przestawilo. Po tamtym zdarzeniu mam takie idczucie, jakby cos tam "przeskakiwalo" podczas przelykania, jakby cos bylo źle ulozone, cos zawadzalo. Bólu przy tym specjalnie nie odczuwam, pewny jestem tylko tego, ze ma to scisly zwiazek z tamtym wydarzeniem, po te objawy pojawily sie wlasnie wtedy i trwaja do dzis. Szukalem informacji co mogl mi sie stac, ale nic nie znalazlem