Szanowni Państwo,
w większości jestem cichą i małomówną. Postrzegana jestem jako osoba cicha i niekrzykliwa.
Od ponad pól roku borykam się z problemami.. ku mojemu zdziwieniu.. krtani.
Na początku br. ciągłe chrząkanie i zaniki głosu skłoniły mnie do pójścia do lekarza. Laryngolog wykrył u mnie przewlekłe zapalenie krtani i niewydolność głośni. Foniatra natomiast stwierdził, że zapalenie krtani minęło, niewydolność tak samo. Jest natomiast obrzęk fałd głosowych. Przebyłam zabiegi jonoforezy wapniowej. Nic nie pomogło.
Inny laryngolog kilka dni temu stwierdził małe guzki głosowe. Kazał pić siemię lniane i brać Biostyminę oraz czekać na wyniki Tomografii Komputerowej zatok przynosowych.
Tk zatok zlecone z powodu wysychania przegród, bólu nosa i smarkania z krwią.
Objawy dotyczące krtani z którymi do tej pory się borykam to: ciężkość w emisji głosu, nawet przy cichym mówieniu, częste wysychanie krtani, czasem ciężkość przy przełykaniu. Niekiedy też mam uczucie jakbym nie mogła wziąć wdechu. Boję się, że schorzenie może przekształcić się w coś poważniejszego, a lekarz lekceważy objawy. Czy słusznie się boję, czy też nie ma się czego bać i spokojnie czekać na wyniki itd?