Witam,
Około roku temu wykonanie RTG odcinka szyjnego mojego kręgosłupa wykazało: ,,kyfozę szyjną zamiast fizjologicznej lordozy". W tamtym roku odczuwałam lekką sztywność w karku oraz osłabienie mięśni karku. Jednak objawy jakoś ustąpiły. Obecnie wszystko powróciło i to z podwojoną siłą. Odczuwam bardzo dużą sztywność karku, bóle głowy , szczególnie w okolicy potylicznej, tiki głowy, drżenie kończyn, przyspieszony rytm serca. Dostałam skierowanie na ponowne RTG szyi oraz skierowanie do neurologa. Jestem wręcz pewna, że moje objawy wynikają ze stwierdzonej kifozy.
Mam pytanie, czy jest jakaś szansa na przywrócenie w odcinku szyjnym fizjologicznej lordozy w tym przypadku? Czy skoncentrować się na ćwiczeniach i wizytach u rehabilitanta, czy może zaryzykować wizytę u chiropraktyka/terapeuty manualnego? Pytam, ponieważ jestem załamana. Jestem młodą osobą, a mój obecny stan zdrowia praktycznie wyłącza mnie z normalnego funkcjonowania, ponieważ nie mogę na niczym poza moim bólem i dyskomfortem się skoncentrować. Przepisane przez internistę leki przeciwbólowe i zwiotczające mięśnie oraz maści praktycznie w ogóle nie dają poprawy. Zdaję sobie sprawę z tego, że sama sobie zawiniłam moim stylem życia, który bynajmniej nie obejmował dbania o kręgosłup, ale może jest jeszcze jakaś szansa na przynajmniej częściowe cofnięcie tego schorzenia. Bardzo proszę o jakieś porady, będę bardzo wdzięczna.